Wyjątkowo & Walentynkowo

W tłusty czwartek wszyscy objadali się pysznymi pączkami, więc i nas to nie ominęło! W Wyjątkowym było smakowicie i walentynkowo!

 

IMG_2789

 

Z okazji tłustego czwartku nie tylko na naszych stołach królowały pączki, ale także Walentynki!
„Serduszkowa” atmosfera panowała u nas w firmie już od kilku dni. Wszystko zaczęło się od losowania z tajemniczej koperty! Każdy wylosował osobę, której podaruje walentynkę. Wielkie przygotowania trwały, a w biurze przybywało papierowych serc. Każdy latał i szukał różnych artykułów papierniczych: kleju, nożyczek, kolorowych karteczek – czyli tego, co potrzebne do stworzenia kartki walentynkowej. Widać było, że niektórzy nawet zarwali noc, żeby przygotować prawdziwe dzieło sztuki! Podkrążone oczy i wypite litry kawy, ale opłaciło się!

 

IMG_20150212_131821

 

To całe szaleństwo skończyło się wraz z godziną 13.00 w tłusty czwartek. Wszyscy razem spotkaliśmy się w sali konferencyjnej, a tam… przepych i bogactwo – wszędzie pączki i inne rarytasy. Wszystkim aż ślinka ciekła patrząc na nasz team, ale spokojnie… najpierw walentynki!

 

IMG_2797

 

Trochę to trwało, ale w końcu każdy otrzymał swój upominek. Jedne słodkie i urocze inne trochę bardziej mroczne. Na niektórych przeważała czerwień i serca, na innych widniały noże czy sushi, znalazł się nawet męski korpus – kwestia gustu. Najważniejsze, że każdy był zachwycony swoją walentynką. Można było to dostrzec, patrząc na wszystkie cieszące się dookoła osoby i słysząc entuzjastyczne komentarze. Po tej miłej ceremonii naszedł czas na celebrowanie dnia pączka, każdy chwycił za talerz i rzucił się na wcześniej upatrzony delikates. Rozmowy w kuluarach i konsumpcja trwały w najlepsze! Bawiliśmy się świetnie, nie zabrakło też pamiątkowych fotografii.

 

IMG_2822

 

A Wy jak spędziliście tłusty czwartek? Podzielcie się swoimi wspomnieniami w komentarzach.

 

Tłusty czwartek

Dziś tłusty czwartek! A co za tym idzie – cała masa pysznych słodkości! To dzień, w którym choć na chwilę możemy zapomnieć o dietetycznym jedzeniu. W tłusty czwartek wszelkie kaloryczne grzeszki będą wybaczone! Zjedzenie pączka w tym dniu to bardzo przyjemny zwyczaj, a wręcz przymus! Bo jak głosi tradycja, jeśli ktoś w tłusty czwartek nie zje ani jednego pączka, to w dalszym życiu nie będzie mu się wiodło. A wiecie jak to wszystko się zaczęło… ?

445576_13430968

Tłusty czwartek to przede wszystkim ostatni dzień karnawału! Dlatego właśnie w tym dniu dozwolone jest nadmierne objadanie się. Geneza tego święta sięga jeszcze starożytności. Wtedy był to dzień, w którym ucztą świętowano odejście zimy i nadejście wiosny. Podczas biesiady jedzono tłuste potrawy, na znak odejścia „chudego” czasu w roku. Głównie jedzono mięso oraz pączki przygotowane z ciasta chlebowego i nadziewane słoniną – był to tak zwany „tłusty dzień”.

 

W polskiej tradycji czwartek był początkiem tłustego tygodnia, czyli okresu zabawy i wielkiego obżarstwa. Na stołach królowało tłuste mięso, kapusta ze skwarkami oraz słonina. Te ostatnie dni karnawału nazywano mięsopustem, zapustem lub ostatkami. W tym czasie, każdy musiał najeść się do syta, tak żeby przed 40 dni postu zachować wstrzemięźliwość i ograniczyć jedzenie, picie oraz zabawę. Zwyczaj ten miał również podłoże ekonomiczne. Trzeba było zużyć zapasy tłuszczu, cukru, jaj i owoców przed okresem postnym – żeby nic się nie zmarnowało.

 
IMG_20150212_131821
 

Ciekawa jest historia obchodzenia tłustego czwartku w Małopolsce. Tam święto nazywano combrowym czwartkiem. Wedle legendy nazwa ta pochodzi od nazwiska krakowskiego burmistrza Combra, który żył w XVII wieku. Był on bardzo złą i surową osobą – zwłaszcza w stosunku do kobiet handlujących na krakowskim rynku. Mówiono: „Pan Bóg wysoko a król daleko, któż nas zasłoni przed Combrem”. Podobno umarł on właśnie w tłusty czwartek, a każda rocznica jego śmierci była hucznie świętowana przez przekupki na targu. Zaczepiały one przechodzących mężczyzn, zmuszały ich do tańca lub oddawania wierzchniej odzieży- traktowano to jako odpokutowanie grzechów wyrządzonych przez Combra.

 

W Polsce zwyczaj jedzenia słodkich pączków pojawił się dopiero ok. XVI wieku. Wyglądały one inaczej niż te, które obecnie kupujemy w cukierni. W ich środku znajdował się mały orzech lub migdał. Szczęśliwiec, który trafił na migdałowy pączek, miał cieszyć się powodzeniem i dostatkiem. W innych krajach święto jest obchodzone odrobinę inaczej. W Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i Australii, zabawa znana jest jako Mardi Gras (fr. tłusty wtorek), czyli dzień przed środą popielcową. Poza masową konsumpcją naleśników, tego dnia w wielu miastach na całym świecie odbywają się różnego typu festiwale oraz parady uliczne. Dzień Mardi Gras znany jest również jako Pancake Tuesday lub Shrove Tuesday. Wedle tej tradycji, naleśniki nie służą jedynie do jedzenia, ale również do zabawy, np. podczas wyścigu z naleśnikiem na patelni. Oczywiście Mardi Gras ma to samo podłoże co nasz tłusty czwartek – zakończenie karnawału i początek Wielkiego Postu. W niektórych regionach Polski to święto obchodzone jest jako Śledzik- żegnamy wtedy karnawałowe przysmaki i witamy postnego śledzia!

 
IMG_20150212_130725
 

Na koniec polecam Wam znakomity przepis na pączki, który każdy z Was może wykorzystać w domu. Na początek przygotujcie sobie poniższe składniki:

 

  • 1 kg mąki pszennej,
  • 50 g świeżych drożdży lub 3 saszetki (21 g) suchych drożdży,
  • 100-150 g cukru, 500 ml mleka (ja używam 0,2%)
  • 6 żółtek, 1 całe jajko, 5-6 łyżek oleju, lub 100 gram masła (wedle uznania, osobiście wybieram masło),
  • Pół laski wanilii lub małe opakowanie cukru wanilinowego 40 ml spirytusu,
  • Sok oraz skórka otarta z 1 cytryny,
  • Pół łyżeczki soli.
  • Tłuszcz do smażenia,
  • Ulubiona konfitura do nadzienia – może być to też na przykład czekolada, budyń czy kajmak,
  • Przysłowiową „wisienką na torcie” będzie cukier puder lub likier (1 szklankę cukru pudru rozprowadzić z 2 – 3 łyżkami gorącej wody).

 

Skoro mamy już produkty, to czas najwyższy zabrać się za robienie pączków.

 

Na początek należy przesiać mąkę i wymieszać ją z drożdżami. Jeśli wybraliście świeże drożdże to najpierw trzeba zrobić z nich rozczyn. Następnie dodać pozostałe składniki i wyrobić ciasto, pod koniec dodać rozpuszczony tłuszcz. Ciasto należy wyrabiać kilka minut, do momentu kiedy będzie gładkie i elastyczne. Gotowe ciasto należy uformować w kulę. Następnie, należy przygotować miskę, oprószyć ją mąką, wstawić do niej ciasto, przykryć je ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 1,5h. W tym czasie ciasto podwoi swoją objętość. Po upływie czasu, należy ponownie wyrobić ciasto (tym razem wystarczy parę chwil). Po wykonaniu tych czynności można przejść do formowania pączków. W tym celu, należy w rękach uformować małe krążki, nałożyć na nie pół łyżeczki wybranego nadzienia, a następnie zlepić i uformować kształt pączka. Przygotowaną wcześniej stolnicę i oprószyć mąką – wtedy będzie można wyłożyć na nią uformowane pączki. Jak już wszystkie są gotowe, należy usmażyć je w temperaturze 175ºC z obu stron na złoty kolor. Następnie wyjąć i odsączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku. Na koniec poczekać, aż ostygną i posypać cukrem pudrem lub polać lukrem.

 

Teraz jesteście już w pełni gotowi, żeby świętować ostatni dzień karnawału. A jeśli jesteście dużymi łasuchami, polecamy w tłusty czwartek czekoladę, a może nawet całą czekoladową fontannę… ? Smacznego!

 

scraPina

Nowa Postać na blogowej mapie. Tym razem przedstawiam Wam Paulinę i jej oryginalną pasję jaką jest scrapbooking. Pomiędzy pracą i studiami zajmuje się tworzeniem małych dzieł sztuki, które znakomicie nadają się na prezent. Do tego jest świeżo upieczoną żoną i panią domu. A tak w ogóle to wiecie czym jest skrapbooking… ?

 
DSC_0036

 

 

Kiedy zaczęła się Twoja pasja? Dlaczego akurat scrapbooking?

 

Ze scrapbookingiem po raz pierwszy zetknęłam się przez totalny przypadek. Szukałam wtedy pomysłu na ozdobienie mojego notesu z zapiskami ślubnymi. Był to zwykły zeszyt a ja chciałam nadać mu wyjątkowego wyglądu. Zresztą od dziecka uwielbiałam ozdabiać wszelkiego rodzaju zeszyty czy pamiętniki. Inspiracji szukałam oczywiście w Internecie i tam natknęłam się na blogi osób zajmujących się scrapbookingiem i zdjęcia ich wspaniałych prac. Zaczęłam dokładnie szukać, oglądać, czytać na ten temat no i przepadłam bezgranicznie 😀 Od razu wiedziałam, że to jest to czym chce się zajmować w wolnym czasie. Można powiedzieć, że była to miłość od pierwszego wejrzenia która trwa już prawie dwa lata 🙂

 
DSC_0017

 

 

Na czym polega Scrapbooking?

 

Scrapbooking swój początek miał w Stanach Zjednoczonych. Pierwotnie była to metoda własnoręcznego ozdabiania albumów ze zdjęciami. Polegała na dekorowaniu ich za pomocą kolorowych papierów, wszelakich ozdób, wycinków z gazet, suszonych kwiatów, guzików i dodawaniu opisów do zdjęć, kiedy i gdzie zostało zrobione. Dzięki temu albumy stawały się bardziej osobiste i przyjmowały formę ozdobnego pamiętnika. Obecnie miano scrapbookingu poza albumami, dotyczy również cardmaking’u czyli ręcznie robionych kartek, lay out’ow czyli kolaży ze zdjęciem, notesów, zaproszeń i wielu innych prac stworzonych lub ozdobionych za pomocą papierów.

 

 

Jak dużo czasu poświęcasz tej pasji?

 

Najchętniej poświęcałabym jej każdą wolną chwilę, ale wiadomo, każdą pasję czy hobby trzeba połączyć z życiem zawodowym i osobistym. Nie jestem w stanie dokładnie określić, że poświęcam jej trzy godziny cztery razy w tygodniu. Wszystko zależy głównie od sezonu i ilości „zamówień”. Najwięcej czasu nad papierami spędzam wiosną i latem, gdy zaczyna się sezon komunijny a przede wszystkim ślubny. Wtedy może to być nawet pięć godzin dziennie, od powrotu z pracy do późnych godzin wieczornych a niekiedy nawet nocnych. Zawsze staram się, aby każda moja praca była wyjątkowa i sprostała oczekiwaniom osoby zamawiającej, dlatego każdy detal musi być dopracowany, a do tego potrzeba wiele czasu i cierpliwości.

DSC_0004

Jak nauczyłaś się tworzyć scrapbooking?

 

Możliwości rozwoju w tej dziedzinie mnóstwo. Ja swoją wiedzę na temat scrapbookingu czerpię głównie z Internetu. Na początku, kiedy sama jeszcze nie prowadziłam bloga, podglądałam blogi innych scraperek z wieloletnim doświadczeniem i inspirowałam się ich pracami. W przypadku problemów czy wątpliwości zawsze mogłam liczyć na ich pomoc. Potem odkryłam wszelkiego rodzaju tutoriale, w postaci filmików albo zdjęć. Głównie jest to obserwacja no i dążenie do doskonałości metodą prób i błędów. Pomijając Internet, można wziąć również udział w warsztatach prowadzonych przez specjalistów w danej dziedzinie. Jest to okazja do nauki, poznania wielu ciekawych technik i form, ale i możliwość spotkania z wieloma wspaniałymi osobami i bardzo miłego spędzenia czasu. Tak jak mówiłam, możliwości jest wiele, ale najważniejsza jest chęć, kreatywność i pomysłowość. Po poznaniu podstawowych technik wystarczy tylko dać ponieść się wyobraźni.

 

Twoje najciekawsze zlecenie to… ?

 

Ciekawe jest dla mnie każde zlecenie. Bardzo lubię, gdy mam dużo informacji dotyczących osoby obdarowywanej. Dlatego zawsze staram się zadawać jak najwięcej pytań. Wtedy mogę stworzyć bardzo osobisty i wyjątkowy prezent. Są natomiast dwa „zamówienia”, które były dla mnie najbardziej nietypowe: pierwsze to kartka komunijna dla chłopca, w której zamiast krzyża i hostii miała być grafika piłki nożnej i herb pewnego zagranicznego klubu piłkarskiego. Drugie to kartka ślubna, w której zamiast bieli i pastelowych kolorów miała być czerń połączona z ciemnym fioletem. Ta kartka miała być dla fanów ciężkiego brzmienia. Tego typu zlecenia nie należą do łatwych, ale pobudzają fantazje i wyobraźnię. No i na długo zapadają w pamięci

DSC_0002

Masz jakieś sukcesy w tej dziedzinie?

 

Dla mnie największym sukcesem jest zadowolenie moich odbiorców. To niesamowite uczucie, gdy mogę obserwować reakcję na wręczany prezent czy kartę. Czy jest to radość i uśmiech w kontakcie bezpośrednim czy przemiłe słowa wysłane sms-em czy budujące komentarze na blogu, zawsze biorę sobie każdy ten szczegół do serca. Takie gesty nadają sens temu, co robię, i mobilizują do dalszego doskonalenia się.

 

Czy planujesz w przyszłości zająć się tym na większa skale?

 

Chyba każdy, kto ma jakąś pasję chciałby, w ten sposób zarabiać. Ja zdecydowanie należę do tej grupy. Mam nadzieję, że moje marzenia w tej dziedzinie się spełnią dlatego nie będę ich ujawniać aby nie zapeszyć 🙂 Jedyne co mogę zdradzić to myśl o połączeniu miłości do scrapbookingu z branżą ślubną.

 

Dlaczego postanowiłaś prowadzić bloga scraPina?

 

Zawsze chciałam prowadzić bloga tylko nigdy nie miałam tematyki, która mogłaby zainteresować większą ilość odbiorców. Potem zaczęłam zajmować się scrapbookingiem. Pasja z biegiem czasu zaczęła się rozwijać a za mną zaczęła chodzić myśl o ujawnieniu swojej twórczości. Byłam wtedy na etapie planowania swojego ślubu i wesela, więc postanowiłam, że zaczekam, aż całe to zamieszanie minie i będę miała więcej czasu na prowadzenie bloga. Jestem osobą, która albo robi coś na 100% albo nie robi wcale. I tak tydzień po zastaniu żoną, zrobiłam sobie prezent urodzinowy i zamieściłam pierwszy post. A dlaczego? Po części, dlatego, że chciałam być częścią tego scrapowego wirtualnego świata. Bloguję, bo sprawia mi to ogromną satysfakcję i przyjemność. Jest to połączenie dwóch sposobów wyrażania siebie: poprzez pokazywanie zdjęć swoich prac, ale i opisywanie tego, o czym myślę. Dodatkowo jest to możliwość do poznania wielu wspaniałych osób, z którymi mogę się dzielić tą pasją.

DSC_0028

Masz jakieś inne pasje, zainteresowania?

 

Zanim zaczęłam moją wspaniałą przygodę ze scrapbookingiem pasjonowałam się wizażem i charakteryzacja. Najbardziej ciekawiły mnie makijaże nietypowe, sceniczne o intensywnych kolorach i mocnych wzorach. Był to też jeden z motywatorów do wybrania kierunku studiów. Niestety obecnie zdecydowanie to zaniedbałam, ale mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości do tego powrócę. Dodatkowym zainteresowaniem, który pojawił się niedawno jest fotografia. Co prawda jest to dopiero początek, ale mam chęci poszerzyć swoją wiedzę w tym temacie. Odkąd zaczęłam pokazywać swoje prace w internecie stwierdziłam, że zdjęcia muszą być lepszej, jakości i postanowiłam zainwestować w aparat z prawdziwego zdarzenia. Nawet najpiękniejsza kartka traci wiele uroku, gdy jej zdjęcia są ciemne, nieostre i po prostu brzydkie. Z tego powodu obecnie każda moja praca musi czekać na sesję zdjęciową.



A może Ty również jesteś duszą artysty? Spróbuj swych sił na kole garncarskim lub podczas warsztatów fotografii. Takie artystyczne zajęcia to również świetny pomysł na prezent!


 

Weronika Kantor

 

SPOSOBY NA SPĘDZENIE WALENTYNEK

Walentynki coraz bliżej! Chcecie spędzić ten dzień wyjątkowo? Mam dla Was parę ciekawych propozycji. W końcu to dzień zakochanych, dlatego nie zapomnijcie o ważnych elementach! Przede wszystkim musi być romantycznie! Pomyślcie również o ukochanej osobie, co lubi najbardziej i co ją uszczęśliwi? Może wybierzecie się do ukochanego miejsca? Pamiętajcie jednak, że najważniejszym elementem jest wspólnie spędzony czas! Żyjąc w ciągłym biegu często o tym zapominamy. Jednak w tym najbardziej romantycznym dniu w roku zatrzymajcie się na chwilę i przeżyjcie razem niezapomnianą przygodę!

 

10128_photo_l

 

1) Kulinarnie – niebanalnie

 
Pierwsza z moich propozycji to oczywiście romantyczna kolacja we dwoje, bo ja to się mówi „przez żołądek do serca”! Jednak nie musi być to zwykły posiłek. Możecie na przykład przygotować go razem i spędzić kolację w domowym zaciszu, tylko we dwoje. Już podczas samego gotowania czeka Was świetna zabawa. Przede wszystkim to okazja żeby spędzić razem czas i wspólnie tworzyć wyśmienite dania, a przy okazji będziecie delektować się swoją obecnością.

 

7868_photo_l

 

2) Spacerowo – wyjątkowo

 
A może spacer? Kiedy ostatnio przechadzaliście się razem? Walentynki to świetna okazja, żeby to zmienić! Zapewne macie swoje ulubione miejsca, albo takie, których jeszcze nie widzieliście. Teraz jest czas to nadrobić. Dzięki temu spędzicie wspólnie miłe chwilę, będzie czas żeby razem porozmawiać i nacieszyć się swoją obecnością. Co Wy na to, żeby podziwiać piękne widoki na łonie natury i spędzić wieczór pod gołym niebem, patrząc na gwiazdy? Spokojnie, pogodą nie ma co się przejmować, Wasze rozgrzane serca na pewno nie pozwolą Wam zmarznąć. A poza tym zawsze możecie po drodze wstąpić na wykwintną kolacje, pyszną kawę czy słodkości w ulubionej cukierni. Znakomicie sprawdzi się również gorąca czekolada czy fondue.

 

3) Kursowo – popołudniowo

 
Walentynki to również świetna okazja, żeby wspólnie zdobyć nowe doświadczenia. Kurs gotowania? Lekcja tańca lub nurkowania? A może wspólna gra w tenisa czy jazda konna? Możliwości jest wiele. Nauka nowych umiejętności dostarczy Wam wiele niezapomnianych przeżyć, a do tego razem zmierzycie się z nowym wyzwaniem. Taka współpraca może bardzo Was zbliżyć do siebie. Może nawet odkryjcie w sobie wspólna pasję?

 


6357_photo_l

 

4) Wyjazdowo – niesztampowo

 
A co powiecie na wypad za miasto? Jest wiele wspaniałych miejsc, które naprawdę warto zobaczyć. Możecie porwać swoją ukochaną osobę i zabrać w jedno z wielu romantycznych miejsc. Długie spacery, zwiedzanie i pobyt w pięknym hotelu. Walentynki co prawda trwają jeden dzień, ale co zaszkodzi świętować je przez cały weekend? To okazja, żeby oderwać się od rzeczywistości, zapomnieć o codziennych sprawach i skupić się na swojej drugiej połowie. Może wypad na morze, wieczór na plaży przy świecach i ulubione wino?

 

8178_photo_l

 

5) Aktywnie – zrywnie

 
Walentynki można spędzić również bardzo aktywnie. Jesteście zwolennikami adrenaliny i ekstremalnych przeżyć? Może gokarty czy gra w paintball? Fajną formą spędzenia wspólnie czasu jest również ścianka wspinaczkowa! Taka nutka rywalizacji może Was bardzo zbliżyć. To idealna propozycja dla tych, którym ciężko usiedzieć w miejscu. Na pewno nie będziecie się nudzić i będzie co wspominać.

 

14633_photo_l

 

6) Relaksująco – kojąco

 
Chyba, że jesteście zwolennikami odpoczynku i relaksu. Próbowaliście kiedyś stworzyć SPA we własnym domu? Gorąca kąpiel w wannie, pośród pięknych aromatów i w blasku świeć, może być coś bardziej romantycznego? Włączycie ulubioną muzykę i stworzycie scenerie rodem z filmu. Na koniec możecie jeszcze bardziej podkręcić atmosferę na przykład masażem. Sprawdź jak Twój partner czy partnerka sprawdzi się w tej roli. Specjalista od masażu w domu to prawdziwy skarb!

 

4295_photo_l

 

7) Latająco – wznosząco

 
Możecie również wznieść się na wyżyny! lot balonem lub samolotem to znakomita propozycja zarówno dla miłośników mocnych wrażeń jak i romantyków. Piękne widoki i zastrzyk adrenaliny. Ta opcja spędzenia Walentynek sądzę, że poruszy nawet największych twardzieli.

7742_photo_l

 

Możliwości jest naprawdę mnóstwo. Wybierzcie to, co naprawdę uszczęśliwi Was oboje i zadbajcie o to, żeby prezent na Walentynki był oryginalny. Wspólna lekcja tańca czy skok ze spadochronem? Chwile relaksu czy ekstremalne przeżycie? I jedne i drugie są równie romantyczne. Ważne jest to, żeby przeżyć razem niezapomniany czas i móc wspólnie go wspominać. Nie zapomnijcie zabrać aparatu, żeby móc uwiecznić te chwile na zdjęciach!

 

Weronika Kantor

 

„Najważniejsze w życiu to mieć pasje… wtedy nie jest nudno!”

Tym razem przyjrzymy się Przemkowi, którego życie kręci się wokół muzyki. Choć zajmuje się Beatboxem od całkiem niedawna, to na swoim koncie ma już ogromne sukcesy. Każdą wolną chwilę poświęca właśnie muzyce. Z każdym dniem stawia sobie nowe cele i sumiennie je realizuje.

 

Kiedy zaczęła się Twoja pasja Beatboxowa?
 
Beatboxować zacząłem jakieś 5 lat temu. Początkowo próbowałem naśladować innych beatboxerów, niejako im dorównać. Po pewnym czasie odkryłem swój własny styl, który każdy muzyk powinien posiadać i staram się ciągle rozwijać właśnie w tym kierunku, w kierunku oryginalności.
 
225362_488093034561596_908921301_n
 
Dlaczego akurat Beatbox? Co jest w nim takiego, że postanowiłeś pójść w tym kierunku?
 
Beatbox jest wyjątkowym rodzajem sztuki, gdyż można w nim wyrazić wolność ekspresji. Bardzo doceniam instrumentalistów, ale załóżmy, że ktoś gra na gitarze. Ma ona tylko pięć strun i koniec. Te struny niejako nas ograniczają, poza nimi nie mamy nic więcej. Ja nie mam tego problemu. Beatbox to wszystkie dźwięki jakie człowiek jest w stanie wytworzyć za pomocą swoich narządów mowy, tak więc wszystkie instrumenty razem wzięte, odgłosy zwierząt i wiele więcej. Arsenał dźwięków jest praktycznie nieskończony, przez co każdy występ jest unikatowy.
 
Dużo czasu poświęcasz tej pasji?
 
Bywa różnie. Żeby się rozwijać, wygrywać bitwy, być coraz lepszym trzeba poświęcać dobrych kilka godzin dziennie. Wiadomo, nie zawsze wychodzi bo każdy ma obowiązki, problemy życia codziennego, ale doba każdego beatboxera trwa tyle samo, a wygra ten który więcej czasu poświęcił na trening.
 
A może masz już jakieś sukcesy na koncie, którymi możesz się pochwalić?
 
Moim największym osiągnięciem jak dotąd jest piąte miejsce na mistrzostwach Polski WBW 2014, dziewiąte miejsce na tych samych mistrzostwach w 2012 a także piąte miejsce w bitwie Bruk European Challenge 2013. Bitwami na poważnie zajmuję się od zaledwie dwóch lat, więc mam nadzieję że większe sukcesy dopiero przede mną.
 
1001364_542346532469579_222176921_n
 
Jest to jedynie Twoja pasja, czy także planujesz swoją przyszłość w tym kierunku?
 
Wiem tyle, że zawsze będę to robić, gdyż sprawia mi to ogromną przyjemność. Beatbox jest jeszcze bardzo niszową dziedziną w Polsce i ciężko jest na tym cokolwiek zarobić. Życie z samego beatboxu jest praktycznie niemożliwe i nie znam zbyt wielu osób, które mogłyby się z tego czerpać środki na życie (co ma swoje zalety gdyż nikt nie robi tego dla pieniędzy tylko dlatego, że to kocha). Jeżeli będę mieć możliwość utrzymania się z muzyki to będę bardzo szczęśliwy, ale jak na razie beatbox to tylko, a może aż pasja.
 
W jaki sposób przygotowujesz się do walk?
 
Po pierwsze, trzeba mieć swój własny styl. Bez tego nie da się wygrać żadnej walki. Zazwyczaj jury danej bitwy zna się na rzeczy i wie kiedy ktoś kseruje innego beatboxera. Taka osoba nie ma szans na wygraną. Następnie należy poukładać w głowie wszystkie swoje patenty i wybrać te najlepsze. Te które pasują do naszej osobowości i którymi jesteśmy w stanie zaskoczyć sędziów i publiczność.
 
Pojawiają się też porażki? Przegrane walki?
 
Oczywiście, że tak. Nie ma beatboxera, który nie miałby żadnej przegranej walki na swoim koncie. Żeby wygrać, trzeba kilka czasem nawet kilkadziesiąt bitew przegrać.
 
Szybko się poddajesz, czy raczej starasz się walczyć do końca?
 
Najważniejsze to wyciągnąć naukę z każdej przegranej bitwy. Przeanalizować ją i starać się poprawić na przyszłość to co wyszło źle. Nie ma co się poddawać, co Cię nie zabije to Cię wzmocni, także należy czerpać motywację po każdej przegranej bitwie i trenować jeszcze więcej i ciężej.
 
308854_244284558942446_1188883748_n
 
Twoje Beatboxowe marzenie to…?
 
Zostać mistrzem Polski. Na razie to by wystarczyło. Gdy już to osiągnę wtedy pomyślimy dalej
 
Dlaczego zdecydowałeś się na stworzenie swojego fanpage?
 

Znajomi zasugerowali mi, że byłoby ciekawie gdybym go stworzył i umieszczał tam swoje występy. Z perspektywy czasu uważam, że był to bardzo dobry ruch, ponieważ dzięki mediom społecznościowym więcej ludzi jest w stanie do nas dotrzeć. Każdy artysta ma dziś konto na facebooku.\
 
Często zamieszczasz na nim nowe wpisy?
 
Staram się regularnie, aczkolwiek nie zawsze jest co. Czasem dzieje się dużo, mam multum występów i materiałów jest wiele, natomiast zdarza się również, że nie mam przez kilka tygodni żadnego występu i niestety nie zamieszczam wtedy zbyt wielu wpisów.
 

O czym zazwyczaj piszesz?

 
Zazwyczaj wklejam materiały video z moich pokazów/występów/bitew. Dzielę się z ludźmi tym co potrafię, czekam na krytykę, sam również lubię je oglądać i wyłapywać co zrobiłem źle, żeby to poprawić.
 
993327_540965962607636_1255602696_n
 
Masz jakiś swoich fanów?
 
Aktualnie mój fanpage ,,Przemo Beatbox” ma 407 fanów. Jedni udzielają się częściej, inni rzadziej, ale bardzo miło jest usłyszeć od kogoś że podoba mu się to co robię.
 
Kto jest Twoim najwierniejszym kibicem?
 
Najwierniejszymi fanami są chyba moi rodzice, dziewczyna i najbliżsi przyjaciele. Ich zdanie jest dla mnie ważne i często mówią mi co było nie tak, co warto poprawić, nad czym się skupić, a także wspierają i cieszą się z sukcesów razem ze mną.
 
Z tego co mi wiadomo studiujesz Ekonomie, czy to także Twoja pasja?
 
Nie wiem czy mogę to nazwać pasją, jak już mówiłem beatbox jest niszowy i ciężko zarobić za jego pomocą na chleb, a przecież trzeba być realistą i myśleć trzeźwo. Dlatego zdecydowałem się na studia.
 
Dlaczego akurat ten kierunek?
 
Chciałbym w przyszłości otworzyć własną działalność gospodarczą. Wiedza z ekonomii na pewno mi w tym pomoże.
 
1538734_766624106708486_5039386994013852798_n

 
Masz jeszcze inne pasję, zainteresowania?
 
Moją drugą pasją są sporty sylwetkowe. Z miłą chęcią uczęszczam na siłownie, raz nawet brałem udział w zawodach kulturystycznych i nie wykluczam powtórzenia tego w przyszłości. Najważniejsze w życiu to mieć pasje i mieć to dla kogo robić. Wtedy nie jest nudno!
 
Weronika Kantor