Dzień Babci – historia prawdziwa!

Jest taka osoba, która zawsze służy radą, a na każdy problem ma sprawdzoną receptę – często w postaci jedzenia. Mowa oczywiście o Babci! O ile wszyscy wiedzą, że jej święto przypada na 21 stycznia, to nie wszyscy zdają sobie sprawę, że historia Dnia Babci jest raczej niecodzienna.

&nbsp:

iStock_000004332063Large

&nbsp:

Wszystko zaczęło się całkiem niedawno, bo dopiero w 1964 roku – to właśnie wtedy, redakcja czasopisma „Kobieta i Życie” powstał pomysłu uhonorowania babć. Tygodnik zamieścił życzenia okraszone rysunkiem modelowej babci, czyli starszej kobiety o siwych włosach. oczywiście nie mogło zabraknąć włóczki oaz drutów do dziergania! Inicjatywa niestety nie zawojowała społeczeństwa, za to trafiła na kontynuatorów. Redakcja „Ekspresu Poznańskiego” dokładnie rok później wykonała ukłon w stronę naprawdę nietypowej babci.

 

Należy zaznaczyć, że obchody święta odbywały się 1965, ale były one bardzo nieśmiałe i gdyby nie Pani Mieczysława Ćwiklińska, to kto wie, czy Dzień Babci byłby obchodzony do dziś. Pani Ćwiklińska była legendą przedwojennego kina, a także genialną aktorką teatralną, operową i operetkową. 21 stycznia 1965 roku, słynna aktorka dawał gościnny występ w Poznaniu. Sztuka „Drzewa umierają stojąc” została nagrodzona owacjami na stojąco a sama aktorka, grająca w przedstawieniu postać Babci, otrzymała tort z napisem „Dla Babci” oraz ogromny bukiet kwiatów… z okazji Dnia Babci. Ciekawostką jest fakt, że sama aktorka obchodziła tego dnia swoje 85 urodziny.

&nbsp:

Mieczysława_Ćwiklińska_1937

&nbsp:

Historia tortu szybko zyskała na popularności, a waz z plotkami narastało zainteresowanie Dniem Babci. Rok później święto było nagłośnione przez inne redakcje, między innymi przez warszawski „Ekspres Wieczorny”. Reszta jest już historią – wydarzenia nabrały tempa, i niedługo później cała Polska świętowała 21 stycznia. Co ciekawe, pierwsze obchody dnia Dziadka rozpoczęły się znacznie później, bo dopiero w 1981 – 17 lat po pierwszych, jeszcze nieoficjalnych obchodach dnia seniorek.

&nbsp:

Senior Couple - Wine and Conversation

&nbsp:

Na szczęście zarówno Dziadkowie, jak i Babcie są już traktowani jednakowo! Dziadkowie odchodzą jednak od stereotypowego wizerunku. Seniorzy coraz częściej przeżywają drugą młodość na emeryturze. Pielęgnują swoje hobby, poświęcają czas na kontakty z bliskimi i często wspierają młodszych swoim doświadczeniem. Nikogo nie dziwi już Babcia i Dziadek trenujący Nordic Walking lub odbywający dalekie podróże. Życiem można się przecież cieszyć niezależnie od wieku. Pamiętajcie o tym wybierając tegoroczny prezent dla babci oraz podarunek dla dziadka. Kto wie, może zakorzenicie w nich nową pasję?

 

FlySpot – Przygoda z Lataniem!

Niektóre osoby zdołały już doświadczyć na własnej skórze jaką przyjemność można uzyskać podczas lotu aerotunelem dynamicznym. Ten nowoczesny wynalazek pozwala nam na spełnienie naszego odwiecznego marzenia jakim jest swobodne latanie. I to w dodatku z gwarancją, że absolutnie nic nam się nie stanie!
Autor_MichaИ_Braszczyфski (12)

Całe przedsięwzięcie zorganizowała grupa miłośników sportów lotniczych. Są oni pilotami należącymi do Aeroklubu Częstochowskiego, a więc niemal całe ich życie kręci się wokół lotnictwa. Swoje zainteresowania chcą promować wśród ludzi, nawet tych, którzy nic o tym nie wiedzą. Jako profesjonaliści zadbali o każdy szczegół od specjalnie zaprojektowanego budynku robiącego wrażenie już z zewnątrz, przez sprzęt, dzięki któremu każdy uczestnik może czuć się bezpiecznie po wykwalifikowanych instruktorów, którym uśmiech nigdy nie schodzi z twarzy. Dzięki ich niesamowitej współpracy, udało się w 2014 roku otworzyć ten wyjątkowy punkt tuż pod Warszawą.

Sam aerotunel można zakwalifikować do najlepszych i najpotężniejszych na skalę światową. Jest to pionowy tunel o średnicy 4,5 metra o zamkniętym obiegu powietrza w którym wentylatory dużej mocy wytwarzają jednorodny strumień powietrza o prędkości do 310 km/h. Rozwiązania technologiczne zastosowane w nim zostały opracowane w centrum kosmicznym Politechniki Berlińskiej.
Autor_Wojciech_Krynski (24)

A co z bezpieczeństwem? W końcu sporty lotnicze nie kojarzą się raczej z najbezpieczniejszymi, a i w internecie można się natknąć na materiały filmowe, na których śmiałki wnoszą się pod sam sufit robiąc przy tym przeróżne akrobacje. Spokojnie! Tunel można dostosować do początkujących. Przede wszystkim otrzymujemy bezpieczny sprzęt, czyli kask oraz kombinezon. Prędkość strumienia reguluje się stosownie do umiejętności, więc w tym przypadku możemy być pewni, że nie wylecimy w kosmos stawiając pierwsze kroki. Na koniec otrzymujemy również opiekę wykwalifikowanego instruktora, który przez cały czas będzie nas asekurować w aerotunelu, a może nawet z jego pomocą uda nam się wzbić trochę wyżej. Nie można również zapominać o niezbędnym szkoleniu przed lotem. Oprócz podstawowych instrukcji ustala się również kilka prostych gestów, które umożliwią nam porozumiewanie się w tunelu. W środku jest dość głośno.
Autor_MichaИ_Braszczyфski (10)

W internecie można się natknąć na filmik, na którym swoją odwagę podczas latania pokazuje trzyletnia dziewczynka – Julka. Jeśli nadal ktoś myśli, że może to być niebezpieczne to jest w wielkim błędzie! Swoich sił spróbowali również piłkarze z naszej reprezentacji. Lot był dla nich alternatywnym treningiem ale również świetną zabawą! Można było zauważyć uśmiech na twarzach gdy wychodzili z tunelu. Sam Robert Lewandowski stwierdził, że chętnie wybierze się na lot jeszcze raz.
Auto_MichaИ_Braszczynski (4)

Lot w aerotunelu może być nie tylko świetną zabawą dla Ciebie ale również doskonałym pomysłem na prezent dla Twoich bliskich. Możesz być pewny, że takiego upominku obdarowany nie zapomni przez długi czas!

Znacie program Matura To Bzdura? Poznajcie prowadzącego!

Każdą chwilę wykorzystuje na realizację swoich pasji! Bieganie, jazda na motocyklach, żagle, paralotnie, czasem zamienia się w cyrkowca, a także lubi igrać z ogniem. Poza tymi licznymi zajęciami prowadzi również program Matura To Bzdura. Marcin Frej – kolejna inspirująca postać! Tym razem możecie poznać go z zupełnie innej strony i dowiedzieć się więcej o jego pasjach, pracy i zainteresowaniach.

 

runmageddon b&w

 

Na początku chciałabym, żebyś opowiedział mi więcej o jednej ze swoich pasji jaką jest bieganie.

 

Hmmm… Od dziecka lubiłem biegać, ponieważ jest to forma ruchu, która nie wymaga specjalnego sprzętu. Poza tym, pozwala dotrzeć szybko w interesujące miejsca, zwłaszcza w przypadku biegów przełajowych. Natomiast pierwszy raz zacząłem startować w biegach miejskich w 2011 roku. Od tego czasu moje bieganie przypomina sinusoidę. Biegam bardzo dużo, lub wcale. Ostatnie pół roku to okres bardzo wzmożonego biegania. Do częstszego ruchu skłoniła mnie chęć poprawy swojej formy.

 

Czy odnosisz jakieś sukcesy w tej dziedzinie? Bierzesz udział w zawodach?

 

Biegam dla siebie, więc nie mam aspiracji, aby walczyć o miejsca. Jestem amatorem, a w biegach nie ma podziału na kategorie amator i profesjonalista, więc nie mam nawet co liczyć na pudło. Startuję w biegach ulicznych, w tym w półmaratonach, a od roku 2014 również w biegach przełajowych i z przeszkodami, które stały się moją wielką pasją.

 

runmageddon_crazy

 

Co Ci daje największą satysfakcję z biegania?

 

Największa satysfakcję z biegania daje mi pokonywanie własnych słabości, osiąganie celów, które sam przed sobą stawiam. Bieganie jest nieodzownie związane z samodoskonaleniem, które jest dla mnie priorytetem w życiu.

 

Obraz 192

 

Słyszałam, że interesują Cię również motocykle? Opowiedz coś więcej o tej pasji.

 

Na motocyklach jeżdżę od czterech lat. Początkowo była to zajawka, która jak sądziłem będzie jedną z wielu, jednak z czasem stawała się pasją. Uwielbiam wolność, którą daje jazda na motocyklu, nieskrępowaną swobodę oraz fakt, że motocykle są postrzegane w społeczeństwie, jako symbol pewnego buntu. Jeżdżę na Hondzie Shadow VT 750, potężnym cruiserze, który może kojarzyć się z amerykańskimi gangami motocyklowymi. Ta otoczka wokół motocykli i motocyklizmu jest cudowna! Ponadto w ubiegłym roku z przyjaciółmi założyliśmy klub motocyklowy Arael FG Podkowa Leśna i weszliśmy do Kongresu Polskich Klubów Motocyklowych. Chcemy rozwijać motocyklizm w naszej okolicy, kreować pozytywny wizerunek motocyklistów, ale przede wszystkim rozwijać siebie, wspólnie podróżować i być dla siebie rodziną, bo o to chodzi w klubach motocyklowych.

 

moto

 

Wspominałeś również o innych pasjach jakimi są paralotnie i żagle.

 

Zarówno paralotnie jak i żeglarstwo są odskocznią od rzeczywistości, dają możliwość ucieczki od kultury masowej, zgiełku miasta i szarości otaczającego świata. Co więcej, zarówno paralotniarstwo jak i żeglarstwo związane są bardzo mocno z przyrodą, z którą trzeba współpracować, szanować, wręcz czuć jej wyższość. Chwila nieuwagi czy brawury może skończyć się wypadkiem, a nawet śmiercią. Cisza, spokój, możliwość bycia z samym sobą i poznawania interesujących osób – za to kocham żagle i paralotnie.

 

Jak realizujesz się w tych pasjach?

 

Hmmm… Jeśli chodzi o żeglarstwo, staram się pływać na rejsy tak często jak się da. Nie lubię jedno czy dwudniowych eskapad, wolę dłuższe wypady. W ubiegłym roku pływałem trzykrotnie – majówka w Chorwacji, Mazury na przełomie lipca i sierpnia i Bałtyk we wrześniu. Każde z miejsc dostarcza innych doznań, jak również stawia inne wyzwania. Jeśli chodzi o paralotnie dopiero rozpocząłem z nimi moją przygodę. W 2014 roku zrobiłem kurs paralotniowy, kilka razy wybrałem się polatać przez jeden czy dwa dni w Lesznie i zdałem egzamin na świadectwo kwalifikacji pilota. Natomiast w marcu 2015 roku wybieram się na 10 dni do Słowenii, która jest europejskim rajem dla paralotniarzy, ze względu na warunki i malownicze krajobrazy. Jestem pewien, że będzie to jedno z najlepszych doświadczeń w moim życiu.

 

IMG_3098

 

Czy osiągasz w tych dziedzinach jakieś sukcesy? Bierzesz udział w zawodach?

 

Nie, nie startuję w zawodach. Uprawiam te sporty dla własnej satysfakcji.

 

Masz może jeszcze jakieś inne pasję, zainteresowania?

 

Tak, odrobinę sobie kuglarzę, żongluję, pluję ogniem, chodzę na szczudłach. Ponad to pływam na wakeboardzie i jeżdżę na rolkach w sezonie letnim, a zimą jeżdżę na nartach i łyżwach. Staram się zawsze znaleźć sobie jakieś aktywne zajęcie. Z takich mniej sportowych pasji pozostaje granie na gitarze, śpiewanie oraz fotografia. Czasami uciekam w nieco bardziej romantyczne hobby.

 

TBF_8531

 

Jak godzisz to z prowadzeniem programu?

 

Różnie bywa z czasem. Moja praca jest nieliniowa, bywa, że siedzę bez zleceń przez kilka tygodni – wtedy mam dużo czasu na pasje. Bywa i tak, że przez miesiąc nie śpię we własnym łóżku. Matura To Bzdura nie zajmuje za dużo czasu, natomiast praca animatora, wodzireja, konferansjera potrafi być bardzo angażująca.

 

Chętnie dowiem się więcej o prowadzonym przez Ciebie programie Matura to Bzdura. Jak i kiedy zaczęła się Twoja przygoda z tym projektem?

 

Było to około półtora roku temu, kiedy to Kuba Jankowski zrezygnował z prowadzenia programu. Adam Drzewicki – producent i pomysłodawca audycji poszukiwał nowego prowadzącego, ogłosił casting, zgłosiłem się i zostałem prowadzącym.

 

???????????????????????????????????????????????

 

Dlaczego zdecydowałeś się na prowadzenie tego programu?

 

Było to dla mnie wyzwaniem, ale również formą rozwoju, a jak wspominałem rozwój jest dla mnie najważniejszy.

 

Co Ci daje największą satysfakcję jako prowadzącemu Matura to Bzdura?

 

Może wyda się to próżne, ale po półtora roku muszę przyznać, że największą przyjemność daje mi fakt, że bywam rozpoznawany w miejscach publicznych.

 

Czy prowadzenie programu Matura to Bzdura traktujesz jako jedną ze swoich pasji?

 

W pewien sposób tak, generalnie każde z moich zajęć zarobkowych jest niejako pasją, ponieważ nie da się wykonywać mojego zawodu nie czerpiąc z niego przyjemności. Bez satysfakcji z pracy byłbym niewiarygodny, ludzie szybko by to wychwycili i wypaliłbym się w kilka chwil. Złota zasada branży eventowo-rozrywkowej to: „Baw się pracą, a nie w pracy!” – postępowanie zgodnie z nią zapewnia sukces.

 

Czym zajmowałeś się wcześniej?

 

Zajmowałem się tym, czym zajmuję się również teraz. Prowadziłem różnego rodzaju imprezy i eventy: pikniki, koncerty, akcje promocyjne, wesela, itd. Na studiach pracowałem również w kilku organizacjach pozarządowych, prowadziłem projekty edukacyjne, byłem pedagogiem ulicy, wyjeżdżałem z dziećmi i młodzieżą na kolonie i zimowiska jako wychowawca, a później kierownik.

 

_O0C6543

 

Czy masz jakieś marzenia związane ze swoimi zainteresowaniami, pracą? Jeśli tak, to chętnie je poznam!

 

Jeśli chodzi o moje pasje, to chciałbym mieć środki aby latać, jeździć i pływać więcej i w nowych miejscach! Chciałbym również spróbować jeszcze kilku rzeczy, na pierwszy ogień idzie nurkowanie.

 

Czy masz jakieś autorytety? Ludzi którzy Cię inspirują, których podziwiasz?

 

Podziwiam swoich rodziców za to, że wytrzymują ze sobą od 30 lat pomimo wielkich różnic charakteru. Poza tym nie mam autorytetów…

 

Paralotnie, żagle, motocykle… A może Wy również jesteście pasjonatami sportów ekstremalnych? Takie przeżycia, to również fantastyczny pomysł na prezent! 

 

Weronika Kantor

 

„Każdy powinien znaleźć sobie taką swoją Indonezję…”

Kolejna inspirująca pasja naszego pracownika. Trochę o podróżach, autostopie i Bałkanach! Tym razem miałam przyjemność przeprowadzić wywiad z Michałem, kierownikiem działu produktu. Wiele ciekawych historii i podróżniczych wspomnień. Co tu dużo pisać, po prostu przeczytajcie! 

 

Jedną z Twoich pasji są podróże! Opowiesz coś więcej na ten temat?

 

Pasja zaczęła się wraz z moim wyjazdem na erasmusa do Słowenii, gdzie praktycznie co weekend gdzieś jechaliśmy. Wsiadaliśmy w auto i kładąc palec na mapie decydowaliśmy, gdzie się udamy. No i tak udało mi się zwiedzić w ciągu roku kilkanaście krajów Europy. Poznałem także całą masę fantastycznych ludzi, zobaczyłem wspaniałe zabytki i miasta. I tak naprawdę mi to zostało! Pomimo powrotu do Polski stwierdziłem, że jest to tak ciekawe i pasjonujące, że muszę to kontynuować.

 

208160_1502550782549_2841023_n

 

Często podróżujesz?

 

Teraz już zdecydowanie rzadziej. Po powrocie ze Słowenii starałem się raz, czy dwa razy w miesiącu gdzieś pojechać. To było o tyle ciekawe, że wówczas miałem dziewczynę w Turcji, do której często jeździłem, ale wracałem w sposób niestandardowy, np. autostopem, autokarem przez różne kraje. Kupowałem bilet w jedną stronę, a moje powroty były raczej spontaniczne. W tej chwili, że tak powiem osiadłem trochę na stałe. Odkąd pracuję w Wyjątkowym Prezencie i ożeniłem się, to mam mniej czasu, ale i tak staram się realizować tę pasję.

 

Czy Twoje podróże zazwyczaj były planowane, czy zdarzały się też spontaniczne?

 

I tak, i tak. Zdarzyło się nawet, że razem ze znajomym mieliśmy jechać do Wrocławia, uciekł nam pociąg, więc postanowiliśmy wsiąść w pierwszy pociąg jaki przyjedzie i pojechaliśmy na Słowację. Na Słowacji okazało się, że nie ma jak wrócić tego samego dnia, a miał być to wypad dwudniowy. Stwierdziliśmy, że jeszcze tam trochę pojeździmy, z jednego miasta do drugiego, i tak nam się zeszło pięć dni. Nocowaliśmy w hostelach, albo u przypadkowo poznanych ludzi, a miał być to dwudniowy wypad do Wrocławia. Ubrania też mieliśmy tak naprawdę przygotowane tylko na Te dwa dni (śmiech). Ale były też planowane wyprawy, gdzie cały harmonogram był dobrze przygotowany. Wraz z przyjaciółmi pojechaliśmy przykładowo do Rosji, żeby wchodzić na Elbrus. To jest najwyższy szczyt Europy. Cała wyprawa była zaplanowana bardzo szczegółowo, włącznie z rozpisaniem godzinowo, skąd dokąd się udamy, o której godzinie będziemy mieć autostop, dokąd dojedziemy, a potem gdzie i ile spędzimy czasu. Jednak w drugiej połowie tej wyprawy stwierdziłem, że mam już dość gór. Razem z trzema znajomymi oderwaliśmy się od reszty grupy. Pojechaliśmy z gór, nad morze Czarne i zaczęliśmy przygodę pod tytułem „jeżdżenie autostopem z Rosjanami”. Pojechaliśmy na festiwal muzyczny nad morzem Czarnym. Potem pojechaliśmy autostopem na Krym i poruszaliśmy się z miejsca na miejsce, nocując w pustostanach, albo namiocie, wszędzie gdzie popadło.

 

190159_3028988662542_319653295_n

 

Dlaczego akurat autostop? Kwestie finansowe, czy raczej chęć przygody, adrenaliny?

 

Głównie chodziło, żeby poznawać ludzi. Najłatwiej jest poznać ludzi właśnie przez autostop, bo nie zatrzymują się osoby, że tak powiem „normalne”. Zazwyczaj na autostop zabierają ludzie, którzy zwyczajnie nudzą się w podróży i jest to forma rozrywki. Są to osoby, które same podróżowały autostopem, które mają bardzo otwarte głowy i bardzo lubią również podróże i doceniają też taką formę podróżowania. Więc wiadomo było, że jak już ktoś zabierał na stopa to będzie ciekawa konwersacja, że będzie można się poznać. Czasem ludzie zapraszają również do siebie. Mam nawet ciekawą historię apropos autostopa! Nie dotyczy ona mnie, ale mojego znajomego. Poznał on osobę w autostopie i okazało się, że jedzie na wesele. To było w Turcji wschodniej. Pojechał na wesele, które było robione u Kurdów, gdzie był honorowym gościem na tradycyjnym kurdyjskim weselu. Tego typu sytuacje właśnie się dzieją.

 

Czy masz jakiś kontakt z tymi osobami?

 

Nie, to nie jest tak, że jakoś te kontakty się zbierało, kolekcjonowało. To raczej były takie znajomości na chwilę. Tych ludzi się poznało, spędziło podróż, dwie czy trzy godziny, wysiadało i łapało kolejnego stopa. Część osób faktycznie jak gdzieś poznałem, np. na tym festiwalu w Rosji mam ich teraz w kontaktach na facebooku, natomiast jakoś kontaktu nie utrzymujemy. To są powiedzmy „bardzo płytkie” znajomości, ale bardzo ciekawe i rozwijające. Ale może to może ze mną jest problem? (śmiech)

 

Głównie zwiedzałeś Bałkany i Rosję. Dlaczego akurat te kierunki?

 

Bałkany dlatego, że studiując w Słowenii, od razu mnie zainteresowały tamte tereny. Niesamowici i ciekawi ludzie. Można by powiedzieć, nieskażeni Europą i globalizacją. To tereny, które są w totalnej opozycji politycznej i kulturowej do naszego europejskiego i amerykańskiego punktu widzenia. Mają zupełnie inne spojrzenie i inne poglądy na większość spraw, które na śweicie się dzieją. Ale także mają różne poglądy na historię, socjologię. Są niesamowicie ciekawymi osobami do rozmowy, dyskusji. Po prostu ciekawie jest poznać ich punkt widzenia. Druga rzeczą jest to, że studiując w Słowenii nauczyłem się nieco języka Słoweńskiego i Chorwackiego, a znając Chorwacki to w większości znałem też Serbski. Ci ludzie nie zawsze znają angielski, więc porozumiewając się w ich języku widać, że oni są zachwyceni, że przyjeżdża ktoś z takiego odległego kraju jak Polska i nagle mówi w ich języku. Łamanym, bo łamanym, ale mówi. Stara się, próbuje i od razu mają inne podejście, są bardzo otwarci. Ludzie zarówno na Bałkanach jak i w Rosji są bardzo otwarci, bardzo przyjaźni, a przy tym są bardzo bezinteresowni. W Polsce jak ktoś się do mnie uśmiecha, na mnie patrzy, mogę odczuć, że coś ode mnie chce, albo będzie chciał mnie o coś zapytać. Niestety taki jest jeszcze pogląd w Polsce. Na szczęście są też w naszym kraju ludzie, młodzi ludzie, otwarci, którzy podróżują po całym świcie. Zasilają naszą kulturę nowym pierwiastkiem. Własnie tacy otwarci, pełni radości ludzie to jest przyszłość i warto takich ludzi poznawać na każdym kroku. Na Bałkanach, w Rosji jest ich masa. W Polsce są to głównie ludzie młodzi.

 

553603_3028992462637_1099831836_n

 

Będąc w Polsce interesujesz się tym co dzieje się na Bałkanach, w Rosji czy w innych miejscach po których podróżowałeś? Śledzisz wydarzenia?

 

Jasne to w ogóle jest niesamowite patrząc na to z tej perspektywy. Donieck, miasto które zwiedziłem, teraz zupełnie zrujnowane. Pamiętam bardzo nowoczesne, piękne, zbudowane na Euro2012 lotnisko. A w tej chwili jak w telewizji patrzy się na zdjęcia, na filmy właśnie z Doniecka to jest to kompletnie inny świat, totalnie zniszczony! Trzeba będzie naprawdę wielu, wielu lat, żeby to odbudować. Krym! Poznałem mnóstwo ludzi na Krymie, nikt nie patrzył na to z jakiego narodu jest, Rosjanin czy Ukrainiec. Świetni ludzie, którzy chcieli się też poznać ze mną i z moimi znajomymi, spędzić czas i świetnie się bawić. W tej chwili jak się patrzy na Krym, na wrogość, to jest to mało zrozumiałe dla mnie. Dlaczego ludzie, którzy żyją obok siebie i tyle lat żyli w pokoju, teraz stoją po obu stronach barykady.

 

Czy planowałeś bądź planujesz mieszkać w innym kraju niż w Polsce?

 

Dalej planuję! Osoby, które mnie znają wiedzą, ze moim celem na emeryturze jest mieszkać w Chorwacji. Pomimo tego, że można powiedzieć, ze Chorwacja już jest krajem Europejskim, to dalej jest nieskażona tą masowością. Ma naprawdę wiele do zaoferowania, a do tego klimat, wspaniali ludzie i piękne widoki.

 

Czy jakaś podróż ma szczególne znaczenie dla Ciebie? Jakieś miejsce które zrobiło na Tobie największe wrażenie?

 

Można powiedzieć, ze dwie podróże. Właśnie ta po Rosji i Ukrainie, która była kompletnie nieplanowana. Mieliśmy rozpisany harmonogram dzień po dniu, a ja się zupełnie z tego wyłamałem, z czego summa summarum jestem bardzo zadowolony. Może znajomi, którzy mieli ze mną podróżować nie byli zadowoleni, ale ja wyłamałem się z tego bo nie potrafiłem w takim schemacie podróżować. Musiałem mieć coś spontanicznego. A druga, to podróż autostopem przez Bałkany. Czyli obie takie spontaniczne podróże, które bardzo zapadły w pamięć. Myślę, że główną przyczyną tego, dlaczego to właśnie je wybrałem jest to, że w obu przypadkach nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać następnego dnia. Podróże samolotem, samochodem, takie planowane – nie traktuję ich jako przygodę. W tym roku byłem też w Indonezji, pojechaliśmy razem z żoną na wakacje typu: hotel, spokojne życie i zwiedzanie z przewodnikiem. Ale jak się jest z żoną to trzeba być też trochę odpowiedzialnym. Nie można powiedzieć „dobra, wsiadamy na skuter, jedziemy w góry, zanocujemy w lesie, jakoś wrócimy”. Jak się jest samemu można robić największe wariactwa, niekoniecznie mądre.

 

Chciałbyś jeszcze odbyć taką spontaniczna podróż? Autostopem?

 

Mam nadzieję, że się wydarzy coś takiego spontanicznego.

417513_3030866149478_955562308_n

Wiem również, ze interesuję Cię fotografia! To kolejna Twoja pasja?

 

Swojego czasu bardzo dużo fotografowałem. Właśnie podróże plus fotografie, były dla mnie nierozłączne. Nie chodziło o samą fotografię, portretowanie. Chciałem po prostu uchwycić te wszystkie chwilę i miejsca, które mogłem zobaczyć. Byłem samoukiem, nie uważam żeby mi to jakoś znakomicie wychodziło. Znam ludzi, którzy fenomenalnie fotografują, wygrywają konkursy, którym należy się naprawdę wielki szacunek za to, jak oni to robią i jak to wygląda finalnie. U mnie to wyglądało tak, że swojego czasu prowadziłem bloga fotograficznego i bardzo mi się podobała taka forma utrwalania. Potem mam do czego wracać po latach i do dziś to tego wracam. Kiedy pamięć się już zaciera, to właśnie zdjęcia, są tym nośnikiem pamięci. A czasem pomimo młodego wieku wielu rzeczy też już nie pamiętam.

 

Czy kiedykolwiek planowałeś zawodowo zająć się fotografią?

 

Nie, nigdy nie chciałem planować tego zawodowo, gdyż straciło by to dla mnie element hobby. To była dla mnie taka ciekawostka, którą robiłem sam dla siebie. Gdybym zaczął na tym zarabiać, to jakieś kompromisy się zaczynają, zlecenia, schematy, a finalnie może nawet frustracja.

 

A dlaczego zdecydowałeś się na pokazanie szerszej publiczności swoich zdjęć? Czyli dlatego postanowiłeś założyć bloga?

 

Hmm, ciężko powiedzieć. Trochę szedłem z nurtem, wtedy było popularne zakładanie blogów i fotoblogów. A z drugiej strony, troszkę mnie do tego znajomi namawiali „ej podeślij nam te zdjęcia”, „chciałbym zobaczyć te zdjęcia”. I cały czas, jak takie pytania się pojawiały to stwierdziłem „okej, zrobię z tego bloga!”. Wrzucałem te wybrane zdjęcia, wysyłałem link i jakoś to poszło. Oni czasem wysyłali swoim znajomym, ludzie z zewnątrz pisali do mnie z pozytywnymi komentarzami. Coś na zasadzie „pochwalę się, byłem tu, robiłem to, zrobiłem zdjęcia, pokażę jak to wyglądało, może kogoś innego to zainteresuje i też wybierze się w te rejony”.

 

226420_1525078785735_3559994_n

 

Miejsce, w którym pracujesz jest dość nietypowe. Wręcz powiedziałabym, że idealne dla osoby, która nie potrafi usiedzieć w miejscu. Opowiedz proszę o początkach pracy w Wyjątkowym Prezencie. Jak zaczęła się wasza współpraca i kiedy tu trafiłeś?

 

Najciekawsza jest forma w jakiej wysłałem CV do Wyjątkowego Prezentu. To było zaraz po mojej podróży po Rosji. Po tych 40 dniach odmienił się mój światopogląd. Jak wróciłem to stwierdziłem, że może warto gdzieś tak osiąść na stałe, może warto spróbować czegoś nowego i trafiłem zupełnie przypadkiem na ogłoszenie Wyjątkowego Prezentu. Nie poszukiwałem specjalnie pracy, tak sobie przeglądałem różne oferty i znalazłem ogłoszenie. Stwierdziłem „co mi szkodzi?”. Tym bardziej, ze ogłoszenie wyglądało zupełnie jak zaproszenie do przygody, więc postanowiłem przyjąć to zaproszenie. W moim CV nie było załączone jedno zdjęcie w krawacie, ale trzy różne. Dwa z podróży, a jedno z takich walk rycerskich, w których brałem swojego czasu udział. Czyli jedno było w zbroi, jedno było jak się wspinam po skałkach i jedno było z jakiegoś szczytu. To jakoś wyjątkowo zainteresowało osoby rekrutujące i tak zaczęła się przygoda. Zostałem zaproszony, mieliśmy rozmowę i rozmowa też dotyczyła głównie pasji. A skoro tych pasji trochę wówczas realizowałem to było o czym rozmawiać.

 

Czy pracę w Wyjątkowym Prezencie również traktujesz jako swoją pasję?

 

Oczywiście! Najbardziej cieszę się z tego, jakich ludzi poznaję tutaj. Zawsze poznawanie ludzi było moją pasją i najciekawszą częścią tej pracy jest poznawanie ludzi. W 95% osoby, z którymi mam kontakt biznesowy, są to osoby, które poprzez prowadzenie swojej działalności realizują się również prywatnie. Są to ludzie zwariowani, szaleni, którzy kochają to robią i to jest najciekawsze w tym wszystkim.

 

Zajmujesz się produktem i kontaktem biznesowym z partnerami. Czy spełniasz się w tym co robisz?

 

Oczywiście, ze tak. Głównie ten kontakt z człowiekiem, który jest po drugiej stronie. Zawsze staram się zrozumieć potrzeby, zrozumieć przekonania tej osoby i to czym się kieruje. Myślę, że mam spory poziom empatii, że potrafię zrozumieć tego człowieka, wczuć się w tą sytuację i zaproponować rozwiązania, o których sam pewnie nie myślał, ale które mogą być ciekawe i interesujące. Gdybym miał pracować gdzieś, gdzie nie miał bym kontaktu z człowiekiem, gdzieś gdzie nie ma nowych ludzi, to myślę, że bym się zwyczajnie zanudził.

 

Czy planowałeś „zostać kimś w przyszłości”?

 

Mówiąc pół żartem pół serio, to pamiętam taki rysunek. jak mały Jasio przypomina sobie swoje dawne lata, gdy tata pyta się „Kim Jasiu byś chciał zostać w przyszłości?”. Jasio odpowiada „Menelem!”. Później siedzi sobie ten sam Jasiu za biurkiem w krawacie i mówi „cholera coś się nie udało” (śmiech).

 

6970_kim-chcesz-byc-gdy-dorosniesz

 

Ja myślałem, żeby zostać takim człowiekiem świata, ale w innym wydaniu, czyli globtroterem, żeby podróże stały się moim sposobem na życie. Swojego czasu nawet zacząłem planować, że pojadę tu, założę właśnie bloga. Okazało się, że nie jest to wcale takie łatwe. Ludzie, którym to się udało raczej tego nie planowali. Przynajmniej nie Ci, o których ja słyszałem. Niektórzy są faktycznie z innej planety i tak mocno związani są z tą swoją pasją, że nawet nie zauważyli, jak stała się ich sposobem na zarabianie. Tak czy owak, jest bardzo ciekawą rzeczą wyjechać i tak naprawdę prowadzić działalność z zupełnie innego miejsca na świecie. W Indonezji, na Balii, gdzie wzięliśmy ślub poznaliśmy kobietę, która nam organizowała wszystkie formalności i ceremonię. To jest ciekawy przykład takiej osoby. Znalazła sobie taki sposób na życie, że organizuje śluby w Indonezji. Ona tam mieszka przez pół roku, kiedy jest sezon ślubny, a drugie pół roku w Polsce. I przez te pół roku jak tam jest, w każdym tygodniu ma jakieś pary, które przyjeżdżają z Polski, lub też innych krajów Europy i organizuje im śluby. To w ogóle nie było planowane z jej strony. Znała Indonezję, często tam jeździła i ktoś kiedyś jej powiedział „słuchaj a Ty byś mogła zorganizować mi tam ślub na miejscu?”. No i zorganizowała najpierw jeden, potem drugi, piąty. Okazało się, że można zrobić z tego biznes, że można na tym zarabiać. Zamieszkała tam, kupiła dom. Robi te śluby, pracuje, ale tak naprawdę realizuje to, co naprawdę chciała w życiu robić, czyli podróże i ukochana Indonezja. Myślę, że każdy powinien znaleźć sobie taką swoją Indonezję, odkryć to, co jest dla niego w życiu najważniejsze i robić to pomimo wszelkich przeciwności, bo w życiu liczy się prawdziwa pasja.

 

Takie podróże dostarczają wiele niezapomnianych przeżyć, dlatego to fantastyczny Pomysł na Prezent! A może sami lubicie podróżować? Pewnie jest jeszcze wiele ciekawych miejsc, których nie mieliście okazji zwiedzić. Czas najwyższy!

 

Weronika Kantor

 

Dlaczego prezenty w formie przeżyć są warte polecenia?

Dawanie prezentów to zwyczaj, który pozwala nam pokazać, że zależy nam na danej osobie i jej dobrym samopoczuciu. Czasem jednak z trudem przychodzi nam wybranie odpowiedniego podarunku.W takiej sytuacji warto rozważyć podarowanie przeżycia.

 

Podarek tego rodzaju ma wiele zalet. Jedna z nich wyłania się, gdy jako pracodawca szukamy upominków dla pracowników. W takim przypadku najlepiej sprawdzą się Gift Cardy lub Pakiety Przeżyć. W tym wypadku obdarowana osoba nie otrzymuje w prezencie konkretnego doświadczenia, lecz pewną sumę, którą może wymienić na wybrane przez siebie przeżycie. W przypadku Pakietu, wybór jest ograniczony, ale forma prezentu jest znacznie bardziej spersonalizowana. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że w pewnym sensie wręczamy pracownikom spersonalizowane prezenty jednocześnie nie musząc poświęcać czasu na szukanie dla każdego odpowiedniego podarunku. Danie wyboru obddarowanej osobie ma duże znaczenie: w przypadku prezentów ślubnych aż 56% ankietowanych wolałoby samemu wybrać sobie podarunek.

 

Badania pokazują także, że 54% Polaków chce zaskoczyć obdarowanego swoim prezentem. Dużo łatwiej jest osiągnąć efekt zaskoczenia, jeżeli damy komuś nie tradycyjny podarek w formie fizycznej, a właśnie voucher na przeżycie. Co więcej, 72% ankietowanych pozytywnie odniosło się do pomysłu otrzymania prezentu, który byłby niematerialny i pozwalałby na przeżycie niezapomnianych wrażeń. Prócz statystyk za prezentami w formie przeżyć przemawiają także względy praktyczne. Jeśli zdarzy nam się zapomnieć o kupieniu podarunku, to mogą nas uratować szybkie zakupy przez Internet i wydruk vouchera w papierowej formie. Kolejną zaletą tego rozwiązania jest fakt, że taki prezent może pozostać z nami na całe życie jako wspomnienie. Oczywiście, nie każdy voucher gwarantuje ekstremalne emocje, jednak jeśli podarujemy, ale każde przeżycie zostanie na zawsze z osobą obdarowaną.

 

iStock_000006441596Medium

Prezenty w formie przeżyć zdają się być szczególnie dobrym pomysłem, kiedy chcemy obdarować kobietę. Okazuje się, że około 47% osób płci pięknej woli dostać prezent w formie przeżycia w porównaniu do około 46% preferujących podarunki w tradycyjnej formie. Inne statystyki także pokazują, że warto zdecydować się na prezent-przeżycie. Okazuje się, że 78% kobiet uważa, że tego rodzaju podarki są na czasie, zaś 60% mężczyzn chciałoby taki prezent otrzymać.

 

Kolejną zaletą prezentów-przeżyć jest fakt, że bardzo łatwo jest dopasować taki podarunek do osoby, którą chcemy obdarować. Wystarczy, że znamy charakter człowieka, któremu planujemy dać prezent. Jeżeli wiemy, czy dana osoba poszukuje silnych emocji, czy raczej wyciszenia, nie będziemy się długo zastanawiać nad odpowiednim podarunkiem. W pierwszym przypadku możemy wybrać na przykład skok na bungee, w drugim zaś z pewnością sprawdzi się masaż relaksacyjny.

 

Kolejnym pozytywnym aspektem podarunków w formie przeżyć jest fakt, że nie są one po prostu prezentami. Często są to sposoby na spełnienie marzeń. Wiele przeżyć, o których marzymy, wymaga dużych nakładów finansowych lub przygotowań. Przykładowo dzięki voucherowi na jazdę Ferrari, możemy przejechać się tym sportowym samochodem bez konieczności kupowania go. Omijają nas zmartwienia z ubezpieczeniem, przeglądami, miejscem parkingowym – pozostają jedynie emocje płynące z jazdy. Jeszcze jedna przewaga prezentów w alternatywnej formie nad ich tradycyjnymi odpowiednikami wynika z faktu, że są one wciąż stosunkowo mało popularne. Dzięki temu, dając komuś taki podarunek możemy być prawie pewni, że nie wręczymy mu czegoś, co już posiada.

 

Może też okazać się, że wręczone przez nas przeżycie będzie mieć dużo większy wpływ na życie obdarowanej osoby niż przypuszczaliśmy na początku. W przypadku takich podarunków, jak strzelanie z broni palnej czy zajęcia na kole garncarskim może się okazać, że przypadkowo zapoczątkowaliśmy nowe hobby, dzięki któremu obdarowana przez nas osoba znalazła nowy sposób na dobrą zabawę. Jednak pasja to często nie tylko relaks, lecz także coś, co pozwala na utrzymywanie dobrej kondycji. Wśród prezentów w formie przeżyć znajduje się m.in. lekcje tenisa lub squasha. Oznacza to, że możemy nie tylko przyczynić się do znalezienia przez daną osobę nowego hobby, lecz także sprawić, że jej tryb życia stanie się zdrowszy. Pozytywnie na zdrowie drugiej osoby można wpłynąć także podarowując komuś żyjącemu wyjątkowo intensywnie chwilę relaksu. Jeżeli wręczymy jej voucher na masaż, być może skłoni ją to do zrobienia sobie krótkiej przerwy w ciągłym pędzie. Inną zaletą tego typu prezentów jest wiedza, której mogą dostarczyć. Oczywiście, ktoś mógłby uznać, że przecież każdą informację można zdobyć po prostu otwierając encyklopedię albo wpisując pytanie w wyszukiwarce internetowej. W jaki sposób jednak dowiemy się, które rodzaje piwa lub wina przypadną nam do gustu? W tym wypadku słowa nie wystarczą, konieczne jest doświadczenie, które można uzyskać dzięki degustacji.

 

W przypadku wręczenia komuś tradycyjnego prezentu może okazać się, że nie trafiliśmy w gust osoby, którą obdarowaliśmy. Zdarza się to najczęściej, gdy dajemy upominek komuś, kto nie należy do grona naszej najbliższej rodziny lub przyjaciół. Czasami osoba, która dostanie taki upominek, może chcieć go zwrócić w miejscu, gdzie został zakupiony. Oczywiście, obdarowany zwykle nie wie, gdzie kupiono otrzymany przez niego podarek. Co więcej, nikt nie dodaje do wręczanego podarunku paragonu. W przypadku otrzymania vouchera na przeżycie, którym nie jest się zainteresowanym, obdarowany znajduje się w lepszej sytuacji. Firmy sprzedające prezenty w formie przeżyć oferują ich wymianę. Oznacza to, że ktoś niezadowolony z otrzymanego podarku może po prostu wejść na stronę internetową i zdecydować się na inny prezent.

 

???????????????????????????????????

 

Prezenty mające formę materialną mogą sprawić dużo radości osobie, która je dostaje. Warto jednak co jakiś czas urozmaicić prezenty, które dajemy bliskim. Podarunki w formie przeżyć świetnie się do tego nadają i z tego powodu z pewnością warto ich spróbować.

 

Michał Borowski, ekspert z firmy WyjątkowyPrezent.pl

Kurs Survivalu – zabawa, nauka czy prawdziwe wyzwanie?

Wiele osób uważa, że survival to ekstremalne wypady bezpośrednio przypominające radosną działalność Beara Gryllsa. Inni za survival uważają biwaki i wszelką „leśną” aktywność. Nie lubimy niedomówień, dlatego postanowiliśmy się przekonać na własnej skórze czym jest sztuka przetrwania.

7908_r

Jak mówi stare porzekadło: „Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę.” Udało nam się zorganizować naprawdę ciekawy i różnorodny zespół, składającą się z dwóch kobiet oraz dwóch mężczyzn. Co istotne, jedna para była zaznajomiona z różnorodną aktywnością outdoorową, a druga nie. Dzięki temu, po wymianie spostrzeżeń, udało nam się zachować obiektywność. Nie bez znaczenie była też różnica w zabranym ekwipunku. Chcemy jednak zaznaczyć, że postaramy się nie psuć nikomu zabawy i nie opisywać dokładnie przebiegu szkolenia. Zacznijmy od początku. Wyruszyliśmy z Warszawy w kierunku Jury Krakowsko-Częstochowskiej, gdzie rozpoczęła się nasza przygoda.

10171813_785449874849746_4590393356529292232_n

Po standardowej wymianie uprzejmości rozpoczęliśmy szkolenie teoretyczne. Dowiedzieliśmy się nie tylko, jakie narzędzia są niezastąpione w sytuacji awaryjnej, lecz także bez czego możemy się obejść. Wszelkiego rodzaju sytuacje, w trakcie których możemy mówić o survivalu niestety są nieprzewidywalne – na szczęście eksperci z firmy Survivaltech uświadomili nam, że niezbędne wyposażenie można zmieścić nawet w kieszeni spodni. Na tym oraz na późniejszych etapach szkolenia podkreślali również, że żaden sprzęt nie zastąpi zdrowego rozsądku oraz motywacji do przetrwania. Szybko okazało się, że nie są to słowa rzucane na wiatr.

1907903_785450698182997_4154576621764353440_n

Czego tak naprawdę potrzebujemy, aby przetrwać w sytuacji kryzysowej? Przede wszystkim optymalnej temperatury, wody oraz pożywienia. Zajęcia praktyczne skupiły się głównie na pierwszych dwóch elementach – bez nich może stać się naprawdę nieprzyjemnie już w kilka godzin. Instruktorzy pokazali nam jak rozpalać ogień bez użycia zapałek czy też zapalniczek, a także w jaki sposób zrobić schronienie z tego, co ma się pod ręką. Tutaj pojawia się kolejne słowo-klucz, czyli improwizacja. Umiejętność improwizacji jest nie do przecenienia w sytuacji awaryjnej. Tworzenie potrzebnych przedmiotów z posiadanych elementów któregoś dnia może pomóc w zapewnieniu bezpieczeństwa naszych bliskich… lub przydać się na imprezie w akademiku. Co ważne, sztukę improwizacji można ćwiczyć wszędzie! Patrząc na przedmioty codziennego użytku, możemy zastanowić się nad ich alternatywnym przeznaczeniem.

10678776_785449971516403_552752999985915779_n

Sporym wyzwaniem okazała się dla nas noc. Zmęczeni po całodziennym kursie zbudowaliśmy szałasy (bardzo wygodne!), ale musieliśmy się podzielić na wachty, aby doglądać ognia. Przy temperaturze w okolicach zera wygaśnięcie paleniska nie byłoby zabawne. To kolejny z aspektów survivalu – w trakcie szkolenia jesteśmy odpowiedzialni za wspólne bezpieczeństwo. Inni uczestnicy kursu ufają nam, a my musimy zaufać im. Szanse na przetrwanie bez pracy zespołowej wymagają znacznie więcej wysiłku i są nieporównywalnie trudniejsze. Dbając o innych w trakcie ćwiczeń, kształtujemy świadomość, że w wypadku prawdziwej awarii, będziemy również odpowiedzialni za swoich bliskich. To nie znaczy jednak, że taka warta jest jedynie żmudnym obowiązkiem. Rozgwieżdżone niebo, dźwięki natury i trzask ogniska koją nerwy. Taka atmosfera naprawdę potrafi czynić cuda! Przynajmniej do momentu, w którym odgłosy zwierząt nie staną się zbyt niepokojące…

10689844_785451428182924_6720661134400986326_n

To jedynie część wiedzy, którą zdobyliśmy w trakcie Szkolenia Realnych Technik Przetrwania, ale nie chcemy Wam zdradzać wszystkich szczegółów. Te warsztaty to przede wszystkim świetna przygoda! W tej kwestii byliśmy całkowicie zgodni. Pora odpowiedzieć na pytanie, czym tak naprawdę jest kurs survivalu? Zacznijmy od początku. Dobra zabawa? Pewnie – każde z nas chętnie by powtórzyło tę wyprawę. Nauka? Jak najbardziej, jeżeli nie przede wszystkim. Należy uświadomić sobie, że awarie chodzą po ludziach. Nie zawsze będzie to rozbicie się na bezludnej wyspie, czy inny równie hollywoodzki scenariusz. Przykładowo, któregoś dnia w zimie samochód może odmówić nam posłuszeństwa. Świetnie byłoby mieć wtedy ciepły dres, termos i zapas przekąsek. Ile osób myśli o takich ewentualnościach? Survival uczy nie tylko praktycznych umiejętności, lecz także ćwiczy wyobraźnię i przyzwyczaja do trzeźwej oceny sytuacji! Wyzwanie? Oj tak. Cała nasza czwórka, niezależnie od doświadczenia i płci solidnie się zmęczyła. Warunki co prawda nie należały do ekstremalnych, ale zdobyta wiedza pozwoli nam odnaleźć się w sytuacji kryzysowej, która z pewnością nie będzie przyjemna.

10438593_785451121516288_7985014333398538219_n

Zatem dla kogo powstało to przeżycie? W zasadzie dla każdego, niezależnie od płci czy doświadczenia. Gorąco polecamy tę przygodę osobom pracujących w warunkach polowych, podróżujących, albo lubiących odrobinę adrenaliny. Nigdy nie wiadomo, kiedy przyswojona wiedza pozwoli Wam poczuć się komfortowo w niecodziennej sytuacji. Niezależnie od tego, czy zgubicie się na szlaku, czy też będziecie musieli poradzić sobie z nagłym brakiem prądu, zachowacie zimną krew i weźmiecie się do działania!

10404208_785451128182954_9193386264341568686_n

Przekonajcie się na własnej skórze, czy jesteście przygotowani na każdą ewentualność. Szkolenie Realnych Technik Przetrwania czeka na Was!

Les Stroud, jeden z największych autorytetów współczesnego survivalu, stwierdził kiedyś, że największym mitem dotyczącym survivalu jest to, że ludzie uznają go za dobrą zabawę. My jednak wiemy, że w otoczeniu najlepszych specjalistów w kraju nic nam nie groziło i mogliśmy skupić się na przyswajaniu wiedzy i umiejętności. Historia uczy, że taka sytuacja jest dużym komfortem!

Sportowa pasja Magdy!

Wraz z nowym rokiem, nowe postanowienia! Pewnie niektórzy z Was postawili sobie za cel poprawienie kondycji fizycznej, czy popracowanie nad własną sylwetką. Poznajcie Magdalenę Hajkiewicz, na pewno zmotywuje Was do działania, a przy okazji możecie poznać kolejną ciekawą postać. Jej pasja to wszystko, co wiąże się ze zdrowym trybem życia! Nie tylko realizuję się w tej pasji, ale także zaraża wiele innych osób.

 

10928043_783031318411095_1694205059_n

Kiedy zaczęła się Twoja sportowa pasja?
 

Aktywna byłam prawie od zawsze. Jako dziecko uczęszczałam na zajęcia taneczne wszelkiego rodzaju, jeździłam na obozy taneczne. Jednak moim problemem zawsze były słodycze, dlatego mój wygląd pozostawiał wiele do życzenia. W czerwcu 2013 roku podjęłam (chyba już z dziesiątą) próbę odchudzania. Mój chłopak wyjechał na całe wakacje za granicę, a ja postanowiłam, że zaskoczę go po powrocie. Zmieniłam sposób odżywiania, zaczęłam ćwiczyć i wtedy właśnie zaczęło się moje zafascynowanie sportem.
 

Co daje Ci największą satysfakcję podczas ćwiczeń?
 

Największą satysfakcją są dla mnie treningi, które ukończyłam mimo tego, że najchętniej nie ruszałabym się z łóżka. Jeżeli jestem w stanie mimo małego lenia zebrać się w sobie i poćwiczyć- wtedy wiem, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych!
 

Dużo czasu poświęcasz swojej pasji?
 

Czas, który poświęcam na trening systematycznie rośnie. Rozpoczynałam od 40 minut ćwiczeń dziennie, dziś są to nawet 2-3 godziny.
 

A może masz jakieś ulubione miejsce na trening?
 

Tak naprawdę ćwiczyć można wszędzie, natomiast jeśli chodzi o pole dance moim ulubionym miejscem jest Hell Yeeeah.
 

10877528_771411512906409_536149536_n

 

Masz jakieś sportowe marzenie? Cele?

 
Bardzo chciałabym maksymalnie rozwinąć się w pole dance. Dodatkowo moim najskrytszym marzeniem jest wystartowanie w zawodach bikini fitness.
 

Studiujesz dietetykę. Dlaczego akurat taki kierunek?
 

Dietetyka była spełnieniem mojego marzenia. Złożyłam wniosek na studia tylko na jeden kierunek i na jedną uczelnię. Byłam już wtedy w 100% pewna, że bycie dietetykiem jest mi pisane na całe życie.
 

Czy studia zapoczątkowały Twoją pasję, czy pojawiła się ona już wcześniej?
 

To raczej pasja zapoczątkowała myśl o studiach. Chciałam chudnąć z głową, dlatego codziennie zagłębiałam się w tajniki zdrowej i zbilansowanej diety. Idąc w liceum do klasy biologiczno-chemicznej nie miałam pomysłu na przyszły kierunek studiów. Połączenie zainteresowania odchudzaniem i brakiem pomysłu na studia zaowocowało właśnie dietetyką.
 

10917563_783030641744496_1126173572_n

Czy planujesz swoją przyszłość związać z dietetyką?
 

Oczywiście, że tak! W styczniu rozpoczynam pierwszy z kursów doszkalających dotyczący żywienia w sportach wytrzymałościowych, w niedalekiej przyszłości planuję rozpocząć także kurs trenera personalnego. Moim pomysłem na własną przyszłość jest połączenie dietetyki z trenowaniem innych. Dążę do tego, żeby mieć wszechstronną wiedzę merytoryczną jak i praktyczną.
 

Dlaczego zdecydowałaś się na stworzenie bloga i fanpage?
 

Wiele decyzji w moim życiu podejmuję na zasadzie: wstaję z rana -> wpadam na pomysł ->od razu go realizuję. Tak samo było z blogiem- to był impuls do działania zaraz po przebudzeniu. Początkowo o blogu wiedzieli tylko znajomi, później zaczęłam działać na szerszym polu i tak to się właśnie zaczęło.
 

Jak dużo czasu poświęcasz prowadzeniu bloga?
 

Wszystko zależy od tego jak wiele wydarzeń/informacji mam do opisania. Średnio napisanie postu na blogu zajmuje mi około godziny. Posty dodawane na facebook’u to kwestia 5-10 minut.
 

Co daję Ci ten blog? (Chcesz inspirować innych? Podzielić się swoją wiedzą? Inne?)
 

Moim głównym założeniem było to, aby dzielić się z czytelnikami wiedzą na temat żywienia i przedstawiać ją w sposób prosty i przystępny dla każdego (stąd też nazwa mojej strony: Wiem Co Jem). Potem zaczęłam dzielić się swoją codzienną aktywnością i postępami w odchudzaniu. Teraz ćwiczenia i dieta są jednakowo bliskie mojemu sercu, dlatego na mojej stronie można znaleźć posty dotyczące obydwu zagadnień.
 

Kontaktujesz się ze swoimi blogowymi czytelnikami?
 

Oczywiście, że tak i cieszy mnie to, że są oni coraz bardziej aktywni. Bardzo często zwracają się do mnie z prośbą o pomoc w ułożeniu treningów, ocenie ich jadłospisów lub też proszą o motywację. Zawsze staram się pomóc na tyle, na ile pozwala mi moja wiedza. Jest to niezwykle satysfakcjonujące, kiedy otrzymuję po kilku tygodniach wiadomość zwrotną, że dzięki mojej radzie udało im się wyeliminować jakiś problem żywieniowy lub treningowy.
 

10899619_783030645077829_1874935893_n (1)

 

Jakie są ich reakcje odnośnie tego co robisz? Może są też tacy, których to właśnie Ty zaraziłaś miłością to sportu? A może zmieniłaś nawet ich życie?

 
Muszę przyznać, że moi czytelnicy są wspaniali! Bardzo wielu z nich pisze do mnie, że zmotywowałam ich do pracy, że dzięki mnie zaczęli ćwiczyć i teraz czują się dobrze w swoim ciele. Na początku mojej blogowej drogi powiedziałam sobie, że będzie dla mnie ogromnym sukcesem, jeśli choć jedna osoba pokocha ćwiczenia dzięki mnie. Tych osób jest coraz więcej, dlatego z dnia na dzień dodatkowo nakręcam się do działania i jestem mega zmotywowana. Największą radością jest dla mnie to, że wraz ze mną, ćwiczenia rozpoczął również mój chłopak. Teraz nie wyobrażam sobie wyjścia na siłownię bez Niego.
 

Twój największy sportowy sukces to…?
 

Szczerze mówiąc nie odnotowałam żadnego wielkiego sukcesu. Moim prywatnym zwycięstwem jest każdy trening, na którym daję z siebie 100%
 

Masz może jeszcze jakieś inne pasje, zainteresowania, zajęcia? Chętnie o nich usłyszę!
 

Poza sportem moją drugą pasją jest taniec i muzyka. Gram na pianinie, gitarze oraz śpiewam. Jeśli chodzi o naukę, to moją największą miłością od czasów gimnazjum jest biologia. Dzięki wygranemu konkursowi kuratoryjnemu z tego przedmiotu, byłam zwolniona z egzaminu gimnazjalnego.
 

Sport to zdrowie! Trening z trenerem personalnym czy karnet na siłowanie, to także fantastyczny pomysł na prezent! A możesz sami chcecie popracować nad swoją kondycją fizyczną?
 

Weronika Kantor
 

Święta, święta i… promocja!

Święta Bożego Narodzenia już za nami. Czas spędzony przy suto zastawionym stole może rozleniwić nawet najbardziej spragnionych wrażeń. Aby zainspirować Was do działania, przygotowaliśmy specjalną promocję!

Sales_2015_PL_bungee_FB_ph

Od 29 grudnia, aż do 15 stycznia dajemy Wam możliwość rozpoczęcia roku w naprawdę niesamowity sposób. Możecie kupić prezenty 5, 10, 25, a nawet 40 procent taniej. Spełnijcie swoje marzenia lub marzenia bliskich niższym kosztem. Chcecie wiedzieć jakie przeżycia czekają na Was? Wejdźcie w zakładkę promocje i przekonajcie się sami!

 

Przykładowo, jeżeli pragniecie trochę przedłużyć świąteczny odpoczynek, to Popołudnie w SPA będzie strzałem w dziesiątkę. Podczas tego przeżycia można kompleksowo zadbać o potrzeby ciała, ale nie tylko. To także sposób na odzyskanie wewnętrznego spokoju i harmonii. Taki prezent na początek roku ucieszy każdego, kto pragnie chwili wytchnienia przed nowymi wyzwaniami.

 

Dla tych, którzy potrzebują solidnego zastrzyku adrenaliny też znajdzie się coś Wyjątkowego! Dream Jump | Najdłuższy na Świecie Skok na Linie – to niesamowita przygoda dla ludzi o żelaznych nerwach. Specjalny system lin alpinistycznych pozwala na bezpieczny skok w uprzęży. Tego typu mocowanie pozwala na wykonywanie różnorodnych ewolucji w ciągu lotu. Będziecie mieli na to chwilę czasu, bo skacze się z wysokości 222 metrów… To najdłuższy tego typu skok na świecie!

 

Te oraz wiele innych prezentów w świetnych cenach znajdziecie w naszej kategorii promocje. Niezależnie od tego, czy szukacie emocji czy też wyciszenia, z pewnością znajdziecie coś dla siebie lub swoich bliskich.