Dlaczego dajemy prezenty na Święta?

Święta Bożego Narodzenia są na stałe zakorzenione w naszej kulturze i w naszych obyczajach. Wszyscy pamiętamy o dwunastu potrawach, pasterce, kolędach, opłatku, życzeniach, choince oraz o prezentach pod nią. Nie każdy jednak wie, skąd wziął się ostatni z wymienionych obyczajów.

shutterstock_65456434

 

Sprawa nie jest jednak tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Aby w pełni zrozumieć złożoność tradycji dawania prezentów, należy cofnąć się wiele lat wstecz. I tutaj pojawia się niespodzianka – cofamy się do czasów przed narodzeniem Jezusa.

 

Dawno, dawno temu…

 

Sama idea wręczania prezentów może wywodzić się z prastarej praktyki handlu wymiennego. Oczywiście handel ma niewiele wspólnego z obdarowywaniem. Zdarzały się jednak wyjątki. W momencie, w którym za towar o określonej niższej wartości płacono przedmiotem o znacznie wyższej wartości, mogło dochodzić do umowy pomiędzy stronami. Osoba, która nadmiernie się wzbogaciła mogła zgodzić się na wyrównanie transakcji w przyszłości. Współcześnie może brzmieć to naiwnie, ale wspólnoty plemienne opierały się nie na skodyfikowanych prawach, ale na wartościach. Je dną z nich było zaufanie – tego typu długi były sprawą honoru, a niedotrzymanie ich wiązało się z poważnymi konsekwencjami.

 

Należy także zaznaczyć, w tamtych czasach prezenty były oznaką szacunku i prestiżu. Nie chodzi jedynie o osobę obdarowaną – to strona wręczająca miła możliwość obniesienia się ze swoim statusem społecznym. Z kolei nieodwzajemniony upominek był plamą na honorze, dlatego też rzadko dochodziło do sytuacji, w której ktoś nie dostał innego, równie wystawnego prezentu.

 

Największą ilość podarunków otrzymywały jednak bóstwa. Każdy składał w ofierze to, co miał najcenniejsze. Bogacze składali w ofierze złoto, rolnicy plony, a rzemieślnicy swoje najlepsze dzieła. Sytuacja zmieniła się dopiero w starożytnym Rzymie. Obchody święta ku czci Saturna, różniły się od innych. Saturnalia trwały od 17 do 23 grudnia, były czasem radości, biesiady…i ogólnej równości. Przez sześć dni obchodów niewolnicy stawali się równi swoim panom. Zdarzały się nawet przypadki, w których przy stole ich właściciele usługiwali im przy stole! Innym elementem celebracji były podarunki. Ojcowie rodzin otrzymywali gliniane figurki lub świece, a dzieci dostawały drobne zabawki. Ponadto wydawano uczty i bankiety dla przyjaciół, podczas których wymieniano się podarunkami. Bez trudu można zauważyć wiele analogii do świąt Bożego Narodzenia, ale chrześcijaństwo zaadaptowało tradycję dawania prezentów znacznie później.

 

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta…

 iStock_000014483299Small

Chrześcijańska tradycja dawania prezentów zaczęła się wraz ze świętym Mikołajem. Wbrew pozorom, był on postacią autentyczną i raczej nie przypominał rubasznego starszego pana jakiego znamy dzisiaj. Święty Mikołaj czyli Mikołaj z Miry urodził się w 270 roku. Pochodził z niezwykle majętnej rodziny. Jego rodzice przez długi czas starali się o potomka, a po narodzinach syna jego rodzina stała się bardzo pobożna. Już od wczesnej młodości Mikołaj był bardzo troskliwy i wrażliwy na los innych. Po zostaniu biskupem, wsławił się swoją działalnością charytatywną. Pomagał biednym i potrzebującym niezależnie od ich statusu społecznego. Do legendy przeszła historia, w której biskup podjął się pomocy ubogiemu arystokracie, który nie mógł wydać córek za mąż, ponieważ nie mógł dać im posagu. Według podań, Biskup podrzucił rodzinie trzy sakiewki ze złotem. Zrobił to przez komin, a podarunki miały wpaść do suszących się przy palenisku trzewików. Nie wiadomo ile jest prawdy w tej historii, ale faktem jest legendarna szczodrość Mikołaja. Święty miał w zwyczaju dawać drobne upominki dzieciom, aby zobaczyć radość na ich twarzach. Biskup zmarł w 343 roku, a jego kanonizacja nastąpiła w IX wieku. Aby uczcić jego pamięć, około trzystu lat temu narodziła się tradycja wręczania sobie prezentów 6 grudnia. Należy pamiętać, że nie jest to rocznica urodzin Mikołaja, ale jego śmierci.

 

W jaki sposób doszło do radykalnej zmiany wizerunku świętego? Przez setki lat atrybutami Mikołaja były biskupie szaty oraz pastorał. Inaczej był postrzegany jedynie przez Skandynawów i Holendrów. Według nich święty był przybyszem z północy i nazywał się Sinterklaas. Tradycje zaczęły się mieszać w czasie kolonizacji Stanów Zjednoczonych na początki XIX wieku. Inni osadnicy, wyśmiewając się z Holendrów stworzyli satyryczny obraz Sinterklaasa – według nich był on nordyckim krasnoludem, który ćmił fajkę, wesoło hasał po dachach zostawiając w kominach prezenty. Szybko okazało się, ze taka wersja świętego bardziej odpowiada kształtującemu się społeczeństwu. Wystarczyło raptem kilkanaście lat, aby pojawiły się sanie z reniferami oraz nowe imię – Santa Claus.

 

Skąd wziął się czerwony kubrak oraz nadwaga? Za jedno i drugie odpowiedzialny jest popularny napój gazowany. Podpowiemy jedynie, ze jest niezwykle popularny, ma ciemny kolor, a jej barwą firmową jest czerwień. W na potrzeby kampanii reklamowej z 1931 roku, artysta Huddon Sunblom stworzył znany nam dobrze wizerunek. Modelem, na którym się wzorował był jego emerytowany sąsiad Lou Prentiss. Gazowany napój podbił serca ludzi na całym świecie, a wraz z nim do popkultury wchodził nowy obraz świętego. To tłumaczy prezenty na Mikołajki, ale niekoniecznie na Boże Narodzenie. Jak więc do tego doszło?

 

Prezenty na święta

 SONY DSC

Tradycja obdarowywania się prezentami jest najmłodszym ze świątecznych zwyczajów. W zależności od źródeł, początek tradycji datowany jest na koniec XVIII wieku lub początek XIX. Zwyczaj powstał wśród bogatej arystokracji, którą było stać na tego typu rozrzutność w trakcie zaborów. Z czasem bogate mieszczaństwo również mogło pozwolić sobie na coroczne prezenty. Zwyczaj dawania prezentów na wsiach został wprowadzony dużo później, bo aż w drugiej połowie XX wieku. Jednakże od 6 grudnia, do końca karnawału istniał zwyczaj odwiedzania gospód przez kolędników. Nie byli to kolędnicy we współczesnym rozumieniu tego słowa – praktyka nie musiała być związana z Bożym Narodzeniem. Chodziło o to, żeby w zamian za życzenia składane gospodarzom otrzymać coś w zamian. Na początku było to jedzenie, później bywały to pieniądze. Gdy kolędnicy nie otrzymywali żadnego daru, dochodziło do różnych strat w gospodarstwie. Brzmi to więc jak zwyczajowa forma dobrowolnego haraczu, ale cały proces przebiegał raczej w pogodnej atmosferze.

 

Przed XIX wiekiem jedynymi okazjami, podczas których wręczano prezenty były różnego rodzaju obrzędy przejścia oraz zdarzenia graniczne. Na przykład przy ceremonii zaślubin lub po narodzinach dziecka. Na szczęście w dzisiejszych czasach mamy o wiele więcej okazji, aby sprawić komuś radość prezentem. Ale czy naprawdę potrzebujemy powodu, aby umilić komuś dzień? Jeżeli szukacie inspiracji lub gotowych pomysłów na fajne prezenty na Święta, to z chęcią Wam pomożemy!

Dlaczego przeżycie?

Dawanie prezentów to zwyczaj, który pozwala nam pokazać, że zależy nam na danej osobie i jej dobrym samopoczuciu. Czasem jednak z trudem przychodzi nam wybranie odpowiedniego podarunku.W takiej sytuacji warto rozważyć podarowanie przeżycia.

 

680091_96118334
Podarek tego rodzaju ma wiele zalet. Jedna z nich wyłania się, gdy jako pracodawca szukamy upominków dla pracowników. W takim przypadku najlepiej sprawdzą się Gift Cardy lub Pakiety Przeżyć. W tym wypadku obdarowana osoba nie otrzymuje w prezencie konkretnego doświadczenia, lecz pewną sumę, którą może wymienić na wybrane przez siebie przeżycie. W przypadku Pakietu, wybór jest ograniczony, ale forma prezentu jest znacznie bardziej spersonalizowana. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że w pewnym sensie wręczamy pracownikom spersonalizowane prezenty jednocześnie nie musząc poświęcać czasu na szukanie dla każdego odpowiedniego podarunku. Danie wyboru obdarowanej osobie ma duże znaczenie: w przypadku prezentów ślubnych aż 56% ankietowanych wolałoby samemu wybrać sobie podarunek.

iStock_000006534686Medium

Badania pokazują także, że 54% Polaków chce zaskoczyć obdarowanego swoim prezentem. Dużo łatwiej jest osiągnąć efekt zaskoczenia, jeżeli damy komuś nie tradycyjny podarek w formie fizycznej, a właśnie voucher na przeżycie. Co więcej, 72% ankietowanych pozytywnie odniosło się do pomysłu otrzymania prezentu, który byłby niematerialny i pozwalałby na przeżycie niezapomnianych wrażeń. Prócz statystyk za prezentami w formie przeżyć przemawiają także względy praktyczne. Jeśli zdarzy nam się zapomnieć o kupieniu podarunku, to mogą nas uratować szybkie zakupy przez Internet i wydruk vouchera w papierowej formie. Kolejną zaletą tego rozwiązania jest fakt, że taki prezent może pozostać z nami na całe życie jako wspomnienie. Oczywiście, nie każdy voucher gwarantuje ekstremalne emocje, jednak jeśli podarujemy, ale każde przeżycie zostanie na zawsze z osobą obdarowaną.

 

Prezenty w formie przeżyć zdają się być szczególnie dobrym pomysłem, kiedy chcemy obdarować kobietę. Okazuje się, że około 47% osób płci pięknej woli dostać prezent w formie przeżycia w porównaniu do około 46% preferujących podarunki w tradycyjnej formie. Inne statystyki także pokazują, że warto zdecydować się na prezent-przeżycie. Okazuje się, że 78% kobiet uważa, że tego rodzaju podarki są na czasie, zaś 60% mężczyzn chciałoby taki prezent otrzymać.
743444_84564514

Kolejną zaletą prezentów-przeżyć jest fakt, że bardzo łatwo jest dopasować taki podarunek do osoby, którą chcemy obdarować. Wystarczy, że znamy charakter człowieka, któremu planujemy dać prezent. Jeżeli wiemy, czy dana osoba poszukuje silnych emocji, czy raczej wyciszenia, nie będziemy się długo zastanawiać nad odpowiednim podarunkiem. W pierwszym przypadku możemy wybrać na przykład skok na bungee, w drugim zaś z pewnością sprawdzi się masaż relaksacyjny.

589052_79498566

Kolejnym pozytywnym aspektem podarunków w formie przeżyć jest fakt, że nie są one po prostu prezentami. Często są to sposoby na spełnienie marzeń. Wiele przeżyć, o których marzymy, wymaga dużych nakładów finansowych lub przygotowań. Przykładowo dzięki voucherowi na jazdę Ferrari, możemy przejechać się tym sportowym samochodem bez konieczności kupowania go. Omijają nas zmartwienia z ubezpieczeniem, przeglądami, miejscem parkingowym – pozostają jedynie emocje płynące z jazdy. Jeszcze jedna przewaga prezentów w alternatywnej formie nad ich tradycyjnymi odpowiednikami wynika z faktu, że są one wciąż stosunkowo mało popularne. Dzięki temu, dając komuś taki podarunek możemy być prawie pewni, że nie wręczymy mu czegoś, co już posiada.

704721_93845181

Może też okazać się, że wręczone przez nas przeżycie będzie mieć dużo większy wpływ na życie obdarowanej osoby niż przypuszczaliśmy na początku. W przypadku takich podarunków, jak strzelanie z broni palnej czy zajęcia na kole garncarskim może się okazać, że przypadkowo zapoczątkowaliśmy nowe hobby, dzięki któremu obdarowana przez nas osoba znalazła nowy sposób na dobrą zabawę. Jednak pasja to często nie tylko relaks, lecz także coś, co pozwala na utrzymywanie dobrej kondycji. Wśród prezentów w formie przeżyć znajduje się m.in. lekcje tenisa lub squasha. Oznacza to, że możemy nie tylko przyczynić się do znalezienia przez daną osobę nowego hobby, lecz także sprawić, że jej tryb życia stanie się zdrowszy. Pozytywnie na zdrowie drugiej osoby można wpłynąć także podarowując komuś żyjącemu wyjątkowo intensywnie chwilę relaksu. Jeżeli wręczymy jej voucher na masaż, być może skłoni ją to do zrobienia sobie krótkiej przerwy w ciągłym pędzie. Inną zaletą tego typu prezentów jest wiedza, której mogą dostarczyć. Oczywiście, ktoś mógłby uznać, że przecież każdą informację można zdobyć po prostu otwierając encyklopedię albo wpisując pytanie w wyszukiwarce internetowej. W jaki sposób jednak dowiemy się, które rodzaje piwa lub wina przypadną nam do gustu? W tym wypadku słowa nie wystarczą, konieczne jest doświadczenie, które można uzyskać dzięki degustacji.

926321_22190641
W przypadku wręczenia komuś tradycyjnego prezentu może okazać się, że nie trafiliśmy w gust osoby, którą obdarowaliśmy. Zdarza się to najczęściej, gdy dajemy upominek komuś, kto nie należy do grona naszej najbliższej rodziny lub przyjaciół. Czasami osoba, która dostanie taki upominek, może chcieć go zwrócić w miejscu, gdzie został zakupiony. Oczywiście, obdarowany zwykle nie wie, gdzie kupiono otrzymany przez niego podarek. Co więcej, nikt nie dodaje do wręczanego podarunku paragonu. W przypadku otrzymania vouchera na przeżycie, którym nie jest się zainteresowanym, obdarowany znajduje się w lepszej sytuacji. Firmy sprzedające prezenty w formie przeżyć oferują ich wymianę. Oznacza to, że ktoś niezadowolony z otrzymanego podarku może po prostu wejść na stronę internetową i zdecydować się na inny prezent.

 

Prezenty mające formę materialną mogą sprawić dużo radości osobie, która je dostaje. Warto jednak co jakiś czas urozmaicić świąteczne prezenty, które dajemy bliskim. Podarunki w formie przeżyć świetnie się do tego nadają i z tego powodu z pewnością warto ich spróbować.

 

Michał Borowski, ekspert z firmy WyjątkowyPrezent.pl

Masaż Gorącymi Kamieniami – Recenzja

Od czasu do czasu przychodzą do nas maile dotyczące Waszych wrażeń po realizacji przeżycia. Często piszecie komentarze na stronie, wyrażacie swoje emocje w kilku zdaniach, ale zdarzają się także długie maile mówiące o Waszych przygodach. Poniżej fragment maila od Adama, który dosłownie powalił nas swoją szczegółowością.

 1432044_56939200

Początek listopada, mimo że w tym roku wyjątkowo ciepły, nie nastrajał mnie optymistycznie. Zmęczenie uczelnią, stres w pracy, mało czasu dla siebie i narzeczonej. Dużo kawy, ciągłe spięcia z otoczeniem i kiepski sen, czyli dzień jak co dzień u kogoś, kto łączy pracę z nauką. Tym razem wszystko dawało mi się we znaki znacznie bardziej. To był ostatni dzwonek aby zadbać o swoje nerwy i wykorzystać prezenty, które dostaliśmy z narzeczoną kilka miesięcy wcześniej, czyli vouchery na masaż gorącymi kamieniami.

 spa salon massage with hot mineral stones

Zadzwoniłem do SPA, w którym mieliśmy mieć masaż, aby zarezerwować termin. Bardzo uprzejma Pani zaproponowała mi kilka dat, dowiedziałem się również, że nie ma problemu, aby nasze masaże odbywały się jednocześnie, w tej samej salce. Podałem numery rezerwacyjne i grzecznie wypatrywałem ustalonej daty. Z natury jestem sceptykiem, dlatego z lekkim niedowierzaniem podchodziłem do wszystkich komentarzy i informacji o „cudownym odprężeniu”. Dzień przed zabiegiem dostałem sms z przypomnieniem o miejscu oraz godzinie spotkania. Dla niektórych może to być standard, ale dla mnie było to miłe zaskoczenie.

 hot_stone_3

Na miejscu zjawiliśmy się kilka minut przed czasem. Muszę przyznać, że ten odcinek Chmielnej kojarzy mi się raczej z relaksem przy kawie lub piwie, a nie z orientalnym SPA. Inna sprawa, że nigdy wcześniej nie miałem okazji odwiedzić tego typu salonu. Po wejściu odbyła się normalna wymiana grzeczności, ustalenie szczegółów, podpisanie voucherów, któe zostały już na recepcji. Musieliśmy jeszcze chwilę poczekać, na szczęście zaproponowano nam coś do picia. Bardziej niż pragnienie, interesował mnie jednak wystrój miejsca. Ciekawe połączenie nowoczesnego minimalizmu i klasycznych, nieco orientalnych dodatków. W pamięć zapadał mi kanapa na recepcji – klasyczna w designie, nieco „sztywna” i twarda, ale w przyjemny sposób. Chwilę później zaprowadzono nas do sali, w której odbywają się masaże. Tutaj wystrój był już zupełnie inny. Nastrojowe, przyciemnione światło i blask świec trochę ukrywały atuty scenografii, ale atmosfera w pomieszczaniu była pierwsza klasa. Orientalny, indyjski wystrój z rozsądną ilością bibelotów i ozdób. Paradoksalnie dobrze zapamiętałem… sufit, który miałem okazję podziwiać leżąc na plecach. Ludzie z Terra Spa umieją postawić się w roli swoich gości, zadbali o estetyczne sklepienie, chociaż mogli po prostu pomalować sufit na biało. W tym samym pomieszczeniu, odrobinę z tyłu znajdował się prysznic, z którego korzystaliśmy po masażu. Fajnie, że posiadał oddzielne oświetlenie, dzięki czemu nie trzeba było psuć atmosfery włączając „ogólne światło”. Jedyna rzecz, która mi przeszkadzała, to lokalizacja. Zza uchylonego okna było słychać odgłosy z sąsiednich knajpek, rozmowy i brzdęk szklanek. Podczas masażu włączono nastrojową muzykę, więc dźwięki z zewnątrz raczej nie zepsuły nam zabawy, jedynie minimalnie osłabiły pierwsze wrażenie.

 akmmenys7

Przed zabiegiem wymagano od nas przebrania się w jednorazową bieliznę. Wbrew pozorom obyło się bez dyskomfortu, a po krótkim oczekiwaniu rozpoczął się masaż. Na początku masażyści przywitali się z nami, a następnie mogliśmy zdecydować, czy chcemy być masowani przez Panią czy przez Pana. Niby szczegół, ale z pewnością istotny dla niektórych.

 

Jak wyglądał sam masaż? Najpierw zaczęło się od „ogólnego rozmasowania” przy użyciu ciepłego olejku. Co istotne, na pierwszy ogień poszły nogi. Mimo dużej wrażliwości, odbyło się raczej bez łaskotek, chociaż moja lepsza połówka odrobinę narzekała. Masażystka, która się nią opiekowała dostosowała jednak technikę masażu, aby ograniczyć jej dyskomfort – duży plus dla obsługi. Następnie w ruch poszły gorące kamienie. Same kamienie są bardzo gładkie i obłe, bardzo ciepłe, wręcz gorące, ale bez przesady. Ciepło faktycznie przyjemnie odprężało, ale to był dopiero początek zabawy. Prawdziwy relaks zaczął się dopiero przy plecach. Po „wstępnym masażu” i rozmasowaniu kamieniami, masażysta ułożył kilka większych kamieni w kluczowych miejscach i przykrył mnie ręcznikiem. Ciepło przepływało przez całe moje ciało – uczucie o tyle trudne do wyrażenia, co bardzo przyjemne. Po kilkunastu minutach leżenia przyszła pora na powtórkę, tym razem leżąc na plecach. Uczucie odprężenie się pogłębiło, chociaż myślałem, że to już niemożliwe. Tym razem pojawiło się jeszcze więcej ciepłych kamieni. Część z nich masażysta umieścił pomiędzy palcami moich stóp, a dwa duże znalazły się w moich dłoniach. Ponadto dwa kamienie zostały położone pode mną,w okolicach barków, blisko karku. Może to brzmieć nieco niewygodnie, ale było dokładnie na odwrót. Dużo przyjemnego ciepła, połączonego z miłą konsystencją olejku i nastrojową muzyką – to jest dopiero relaks. Nie jestem specjalnie uduchowioną czy refleksyjną osobą, ale podczas masażu oraz bezpośrednio po nim czułem się zdecydowanie inaczej. Byłem spokojny, rozluźniony i zdystansowany od problemów. W pewnym momencie odczułem coś co najłatwiej opisać spokojem. Nie martwiłem się niczym, nie miałem żadnych obaw, nie myślałem o codzienności, pracy, uczelni. Towarzyszyło mi trudne do wyrażenia poczucie bezpieczeństwa. Nie chcę, żeby ktoś mnie odbierał jako kolejnego „nawiedzonego”, ale masaż jest zdecydowanie niesamowity.

 copy-of-highres_2952806

Po zakończeniu zabiegu, masażyści uprzejmie podziękowali nam za obecność, ale to im należą się podziękowania oraz szacunek. Wykazali się bardzo dużym profesjonalizmem i zrozumieniem naszych potrzeb. Sami zauważali, które partie mięśni są bardziej napięte i wymagają nieco większej uwagi, nie musieliśmy niczego komentować. Duże oklaski dla Terra SPA za jakość usług i duży ukłon dla Wyjątkowego Prezentu za pomysł takiego upominku i maksymalne odciążenie od formalności.  

Pixmac000079864965

Jeżeli chcecie sprawić komuś relaks jaki opisuje Adam, to sprawdźcie Masaż Gorącymi Kamieniami! Przekonajcie się sami, jakie wrażenie zrobi taki prezent na Waszych bliskich. A może sami chcecie zaznać chwil wytchnienia?