Urodziny Harleya

Biegnijcie do kwiaciarni po wielki bukiet kwiatów, dziś urodziny obchodzi wyjątkowy staruszek. Słyszycie ten zaczepny ryk silnika z oddali? Nie zapomnijcie złożyć życzeń Harleyowi Davidsonovi. 28 sierpnia 2014 roku stuknęło mu 111 lat.

harley

Znacie jakiegoś harleyowca, a może macie własny motocykl? Jesteście fanami filmu „Easy Rider” i serialu „Synowie anarchii”? Poznajcie więc historię tego najbardziej niezwykłego z motocykli.
Wszystko zaczęło się od czwórki przyjaciół – Williama Harleya i trzech braci Arthura, Williama oraz Waltera Davidsonów – którzy na początku XX wieku w szopie za domem przymocowali cztery silniki do ramy rowerowej.

800px-Harley-Davidson_Company

Były to niepozorne początki firmy mającej ponad stuletnią historię i obracającej milionami dolarów. w 1904 powstało pierwszych 8 maszyn, a spółka czwórki kolegów zyskała status przedsiębiorstwa.

1907_Harley_Davidson

Bardzo ważną datą w historii marki jest 1936 rok – wtedy zaczęto produkować motocykle z silnikiem Knucklehead, a każdy kolejny był ewolucją tego modelu. Porównując ilość wypuszczanych z taśmy maszyn – w 1904 r. 8, w 1936 r. 11 000 – widać tempo rozwoju firmy.Kolejnym wydarzeniem, które znacząco wpłynęły na historię Harleya była II Wojna Światowa. U.S. Army przystąpiło do przeprowadzenia rygorystycznych testów maszyn przedsiębiorstw Indian, największy konkurent naszego solenizanta,  i Harley-Davidson. Stawką w tej rywalizacji było bardzo opłacalne finansowo dostarczanie maszyn dla armii. Czy musimy mówić Wam kto wygrał? W marcu 1940 r. U.S.Army zamówiła 745 motocykli Harley-Davidson WL z dolnozaworowym silnikiem o pojemności 45 cali sześciennych

Lata 80 także były wyjątkową dekadą. Powstał wówczas model nazwany później Królem Autostrad: turystyczny Tour Glide FLT z elastycznie zawieszonym silnikiem o pojemności 80 cali sześciennych i z łańcuchem napędowym zamkniętym szczelnie w obudowie wypełnionej olejem. W 1983 r. założono też Harley Owners Group – największy na świecie klub sponsorowany przez producenta motocykli, od lat 90 działający w Europie i posiadający sporą sekcję żeńską, bo w końcu panie też jeżdżą!

Jeśli jeszcze nie jesteście harleyowcami to najwyższa pora. Przekonajcie się, co to znaczy zostać królem autostrad! Wynajmijcie motocykl na kilka dni, a gwarantujemy Wam, że nie będziecie chcieli go oddać. Zachęceni?

1024px-HarleyDavidson_Heritage_Softail

Zdjęcia pochodzą z:

http://commons.wikimedia.org/wiki/Strona_g%C5%82%C3%B3wna

 

 

Wyjątkowa końcówka lata

Pamiętacie jak zachęcaliśmy Was do pożegnania lata z ekstremalnym fasonem? Dzisiaj pochwalimy się tym, co my zrobiliśmy, żeby zapamiętać ostatnie dni sierpnia na resztę roku. Przeczytajcie, rzućcie okiem na zdjęcia, a potem weźcie przykład i wskakujcie na motorówkę!

image (17)

Przyznajemy – nie mogliśmy się zdecydować, w końcu wybór między flyboardem a motorówką nie jest łatwy i dlatego… spróbowaliśmy obu tych rzeczy. 🙂 Zawinęliśmy do Portu Czerniakowskiego i wskoczyliśmy na pokład motorówki. Część rozsiadła się wygodnie z tyłu, a stery maszyny przejął Michał, więc wszystko było w dobrych rękach. Popatrzcie zresztą na minę Miłosza z Działu Produktu – macha do Was z drugiego planu – czy wygląda, jakby czymś się przejmował?

image (11)

Przejażdżka motorówką była świetna, ale jedynie zaostrzyła nam apetyt. Byliśmy już nad wodą i to w pełnym biurowym składzie, co oznaczało, że ten dzień tak szybko się nie skończy. Kuba rzucił pomysł flyboardu, a skoro on był pomysłodawcą, musiał spróbować jako pierwszy. Zerknijcie na zdjęcie i sami oceńcie wysokość. Minę Kuby, który wzbił się 8 metrów nad poziom wody możecie sobie tylko wyobrazić.

image (18)

Tak właśnie kończy się wychodzenie z Szefem. Najpierw motorówka, potem flyboard, a na koniec wspinaczka. Zazdrościmy, ale tylko odrobinę, tym którzy na integracyjnych wypadach po prostu piją chłodne piwko. Kręci Wam się w głowie, gdy patrzycie na zdjęcie wieży? Kiedy spoglądaliśmy na nią z dołu, wydawała się jeszcze wyższa. Kuba był mimo to dzielny – uprząż, kask, ostatnie spojrzenie na pewny grunt pod stopami i w drogę aż na samą górę.

My wypróbowaliśmy aż trzy rzeczy, a Wy na co w końcu się zdecydowaliście? Dajcie znać na facebooku. Czekamy na Wasze selfie z motorówki albo zza kierownicy monster trucka!

image (19)

Na zdjęciu powyżej nasz nowy pracownik – trochę małomówny, bo z plastiku i jak widać ma kiepski gust, jeśli chodzi o ciuchy, ale musieliście go poznać. Dbamy w końcu o to, żebyście byli na bieżąco! 🙂

Czekoladowa rozgrzewka

Pogoda za oknem niestety się popsuła, uparcie przypominam o nadchodzącej jesieni. Co mogłoby poprawić nam humor? Ludzie wymyślili wiele „poprawiaczy” nastroju, ale żaden nie jest tak dobry, jak ten, o którym Wam napiszemy. Jeden z najlepszych wynalazków ludzkości w jej długich dziejach – czekolada. 

image (8)

Pamiętacie film „Czekolada” z Juliette Binoche i Johnnym Deppem? Główna bohaterka Vianne Rocher zamieszkuje z córką w prowincjonalnym, francuskim miasteczku i otwiera w nim cukiernię. Wypowiada słodką wojnę ascetycznemu trybowi życia swoich sąsiadów, jednocześnie rozwiązując ich problemy dzięki dużej dawce optymizmu i czekolady. Jeśli oglądaliście, pamiętacie zakończenie, a jeśli nie to koniecznie obejrzyjcie film Lasse Hallstroma. Wyjątkowi są dokładnie tego samego zdania, co Vianne – nic tak nie osładza życia jak czekolada. Zanim zaczniecie ją pić, chrupać lub pałaszować w inny sposób, oto garść informacji o królowej słodyczy.
Produkuje się ją z ziaren kakaowca, rośliny rosnącej w krajach o gorącym klimacie, której cudowne właściwości odkryli dawni Majowie i Aztekowie. Doprawiali ją papryczką chili, wanilią lub miodem i pili w trakcie religijnych obrzędów. Europejczykom ziarna kakao przedstawił dopiero w XVI wieku Krzysztof Kolumb i kto wie – może to właśnie jest jego największe odkrycie? Przywiózł je na dwór hiszpańskiej królowej, ale zanim zyskały popularność, spotkały się z podejrzliwym przyjęciem. Pochodziły z nieznanej i „dzikiej” ziemi, więc dopiero gdy sam papież stwierdził, że picie czekolady nie jest grzechem, zachwyciła się nią Europa. W początkach XVII wieku, w okresie pierwszej rewolucji przemysłowej, rozpoczęto masową produkcję czekolady. W 1875 roku Daniel Peter wymyślił jej mleczny odpowiednik, gdy zmieszał ją z mlekiem w proszku, którego recepturę opatentował Henri Nestle. Rudolphe Lindt w kolejnych latach XIX wieku udoskonalił jej smak. Hebert Candies w 1955 roku wynalazł białą czekoladę.

image (4)
2/3 spożywanej przez nas czekolady pochodzi z Afryki, gdzie niestety wciąż zatrudnianie dzieci poniżej 14 roku życia jest powszechną praktyką, czemu stara się przeciwdziałać Światowa Organizacja Pracy i Unia Europejska. Statystyki organizacji walczących z handlem ludźmi pokazują, że w ostatnich latach około 12 tysięcy dzieci zostało sprzedanych do niewolniczej pracy na plantacjach produkujących czekoladę, rozmieszczonych na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Szacuje się również, że około 50 mln ludzi praca przy produkcji czekolady zapewnia środki do życia. Niestety widać więc, że w każdej słodyczy chowa się spora ilość goryczy. Unia Europejska stara się wprowadzić, obowiązujący w USA, protokół Harkina-Engela, na mocy którego na każdym wyrobie czekoladowym wyprodukowanym bez udziału dziecięcych niewolników, znajdzie się informujące o tym oznaczenie. Pamiętajcie – kupujcie świadomie!

image (9)
Plusów jedzenia czekolady, oczywiście nie w nadmiarze, jest bardzo wiele, oczywiście nie w nadmiarze. Pozytywnie wpływa na układ krążenia, obniża ciśnienie krwi i poziom cholesterolu oraz świetnie stymuluje nasz mózg do lepszej pracy. Siedzicie właśnie za biurkiem? Przegryźcie tabliczkę czekoladowe ciacho! Kawałek kakaowej tabliczki jest też świetnym dodatkiem do lunchu podczas przerwy. Nie musicie oczywiście rezygnować ze zdrowych owoców, ale dlaczego by troszeczkę ich nie dosłodzić?
My najbardziej lubimy ją zajadać w formie chrupiących tabliczek, na przykład z dodatkiem orzechów albo bakalii; pić gorącą w dużych kubkach lub jeść rozpływające się w ustach czekoladowe ciasta jak brownie. A Wy? Jedliście już dziś swój kawałek czekolady?

image (10)
Zdjęcia pochodzą z:
www.morguefile.com
www.commons.wikimedia.org

Niezapomniane pożegnanie z latem!

To akurat przykra wiadomość, jednak trzeba to wreszcie powiedzieć – przed nami ostatnie dni sierpnia, a więc końcówka lata. Oczywiście za rok będzie kolejne, ale dzielą nas od tego długie miesiące. Wyjątkowi nie dają się mimo to tak łatwo złamać! Dla ekipy Wyjątkowego Prezentu te dwa tygodnie będą okazją do pełnego emocji pożegnania się z najgorętszymi dniami w roku. Może się do nas przyłączycie? Oto nasze propozycje!

image

Niedługo słońce schowa się za chmury, więc kiedy, jeśli nie teraz spróbować ekstremalnych, wodnych sportów? Pisaliśmy Wam już o wakeboardingu i mamy nadzieję, że dostatecznie przekonaliśmy Was do ewolucji na wake’u i rzucenia wyzwania profesjonalnym riderom. Słyszeliście może o flyboardzie?Jak sama nazwa wskazuje to coś zupełnie odlotowego. Dzięki specjalnemu sprzętowi, przymocowanemu do nóg i ramion, wzbijecie się nawet do 8 metrów w górę, aby miękko – no i może odrobinę mokro – lądować w wodzie. Nie jest to sport wymagający wielkiej wiedzy czy umiejętności, znakomicie nadaje się więc na pierwszą wprawkę do bardziej ekstremalnych dyscyplin. Wierzcie nam – to będzie widowisko nie tylko dla tych, którzy spróbują, ale również dla ich publiczności kibicującej na brzegu! Brzmi zbyt kosmicznie?

image (1)

My próbowaliśmy jeszcze przejażdzki na motorówce, nurkowania i spływu kajakowego – na wszystko dajemy gwarancję dobrej zabawy. Jeśli nie chcecie odrywać stóp od stabilnego podłoża, nad wodę zakładacie eleganckie ciuchy, a jedyny wysiłek, na jaki możecie się zgodzić to uniesienie do ust lampki winka to może rejs pod żaglami? Niech stery złapie ktoś inny, a Wy po prostu płyńcie po łagodnej fali i to w stronę, jak mogłoby być inaczej, zachodzącego słońca!

image (2)

Pożegnanie z latem musi być wyjątkowe – to na pewno. Ale kto powiedział, że musi odbyć się koniecznie na plaży? Nie gramy w końcu w amerykańskim teledysku kręconym w Kalifornii. Plażowe party to nie Wasze klimaty? Wolcie się porządnie zmęczyć i zabrudzić, albo – dosłownie – oderwać od ziemi? Spokojnie, dla Was też mamy kilka pomysłów. Nie chowajcie swoich postanowień na sylwestra, przecież nie będziecie latać motolotnią zimą! Najpierw lot w przestworzach, potem lądowanie i, zapewne nieco chwiejnym, ale wierzymy, że energicznym krokiem możecie ruszać na ostatnią letnią imprezę. Jeśli wolicie podjechać na nią z fasonem, proponujemy Wam jazdę monster truckiem. Wyobrażacie sobie miny znajomych, gdyby zobaczyli Was za kierownicą takiej maszyny? No i warto dodać, że znakomicie sprawdza się na dzikich drogach i krętych ścieżkach, to w końcu nie jest raczej zwierzę wielkomiejskie. Konieczny jest zatem wypad za miasto! Chyba nie trzeba Was będzie do tego długo namawiać…

image (3)

image (4)

Nasza ostatnia propozycja być może nie jest tak ekstremalna jak poprzednie, chociaż zdecydowanie jej rozrywkowy potencjał jest wysoki, ale autorka bloga nie mogła sobie odmówić tej wzmianki. Co pasuje lepiej do ostatnich dni lata niż wata cukrowa, karuzela i gabinet luster? Rozejrzyjcie się za najbliższym w okolicy wesołym miasteczkiem i biegnijcie zająć najlepsze miejsce na diabelskim młynie!

image (6)

Napiszcie na naszym facebooku, jak zdecydowaliście się pożegnać wakacje! Warunki są dwa – szalony pomysł i Wasza dobra zabawa.

Zdjęcia pochodzą z:

http://morguefile.com/

Oni rządzą we Wszechświecie!

Podziwialiście ostatni deszcz spadających gwiazd? Dzisiaj tematyki kosmicznej ciąg dalszy. Przedstawiamy listę największych ważniaków w kosmosie, a na dodatek damy Wam kilka wskazówek jak dołączyć do tego zacnego grona. W towarzystwie kosmicznych bohaterów jest jeden Polak – i właśnie zaprasza Was do gwiezdnej zabawy. 

planet3

1. Obcy z serii Ridleya Scotta

image (5)
Tego pana raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Największy kosmiczny badboy, który w pojedynkę sieje zniszczenie na kosmicznych promach należących do tajemniczej firmy, zajadając kolejnych członków załogi. Pamiętnym rokiem premiery „Obcego – 8 pasażera Nostromo” jest 1979, wtedy Ridley Scott zaskoczył filmowy światek dziełem, którego popularność szybko zamieniła się w kult i zaskoczyła nawet reżysera. Powstały trzy kolejne części, a chociaż akcja każdej z nich dzieje się na niezbyt przytulnych, kosmicznych statkach, a fabuła z reguły też wygląda podobnie – obcy zabija kolejne osoby do momentu ostatecznego pojedynku z bohaterską Ellen Ripley – fani uwielbiają każdą. I my się do tego przyznajemy. Współczesne science-fiction dotąd nie stworzyło potwora, który straszyłby pośród czarnych dziur i galaktyk tak skutecznie.

2. Darth Vader

image (7)
„Luke, I’m your father….” i wszystko jasne. Przed nami czarny charakter z kultowych „Gwiezdnych wojen”, stworzony przez mistrza George’a Lucasa. Charakterystyczny strój i maska, głos nie do podrobienia – rozpoznaje go każdy, nawet jeśli nigdy nie oglądał filmu. Niegrzeczny tatuś Luka i księżniczki Lei, który zamiast zostać Jedi i przynieść kosmosowi pokój oraz harmonię, wolał przejść na ciemną stronę mocy i trochę nim potrząsnąć. Amerykański Instytut Filmowy umieścił Dartha Vadera na trzecim miejscu listy 100 największych kinowych złoczyńców, wyprzedzili go tylko łakomczuch z „Milczenia owiec” Hannibal Lecter i Norman Bates z „Psychozy” Alfreda Hitchcocka.

3. Kapitan Jean-Luc Picard

Captain_Picard_Chair

Po dwóch kosmicznych draniach przejdźmy wreszcie do bardziej sympatycznych ważniaków trzęsących kosmosem. Jeden z głównych bohaterów serialu „Star Trek”, rodowity Francuz, choć mówiący w języku angielskim z uroczym brytyjskim akcentem, kapitan statku USS Enterprise, wielbiciel archeologii i herbaty Earl Grey. Czy wiecie, że nasza przygoda ze „Star Trekiem” trwa już od 1966 roku? Właśnie wtedy miała miejsce premiera serialu, po której na przestrzeni lat posypały się filmowe i telewizyjne sequele i spin-offy. Można z pewnością zaryzykować stwierdzenie, że „Star Trek” obok „Obcego” jest jednym z tytułów science-ficiton, które najbardziej inspirowały twórców gatunku.

4. Ellen Ripley

Ellen_ripley
Wreszcie jakaś kobieta, jedyna wprawdzie, ale za to jaka. Wspomniana przy okazji obcego z serii Ridleya Scotta, przez jej cztery części walczyła zaciekle z krwiożerczym kosmitą, dziesiątkującym załogę, zręcznie posługując się miotaczem ognia i innymi gadżetami. Zdecydowanie najlepsza postać kobieca w historii filmów science-fiction. Amerykański Instytut Filmowy zaliczył ją do ośmiu największych bohaterów amerykańskiego kina. Zagrała ją niezapomniana Sigourney Weaver.

5. Władca Wszechświata – Mariusz Białek

mariusz bialek
Na koniec zostawiliśmy najlepsze. Przedstawiamy Wam prawdziwego władcę kosmosu – naszego rodaka Mariusza Białka. Jego innowacyjny projekt Kingdom of Universe umożliwia każdemu, kto ma ochotę zawładnąć kawałkiem Wszechświata, zakupienie gwiazd, planet, galaktyk, czarnych dziur, gwiazdozbiorów i ciemnej materii znajdujących się poza Układem Słonecznym. Każdy kupujący otrzyma akt potwierdzający własność wybranego fragmentu nieba i jego szczegółowy opis. Brzmi bardzo formalnie? Bo też jest najzupełniej legalne. Mariusz Białek został mianowany Władcą Wszechświata na mocy orzeczenia norweskiego sądu. Dlaczego więc nie zafundować sobie własnej gwiazdy albo od razu całej ich konstelacji? Mina ukochanej albo przyjaciela, gdy otrzyma od Was w prezencie fragment kosmosu – bezcenna. Rzucić wyzwanie obcemu albo Darthowi Vaderowi? Teraz to możliwe!

Stars_HP

Zdjęcia pochodzą z:
www.facebook.com/kingdomofuniverse
www.commons.wikimedia.org/
www.morguefile.com

 

Leworęczni, dziś Wasze święto!

Leworęczni wszystkich krajów łączcie się! Nie pozwólcie dłużej, aby sztućce na stole lub projektanci ubrań, którzy dostosowują układ guzików i zapinek tylko dla praworęcznych Was dyskryminowali! Dziś Międzynarodowy Dzień Osób Leworęcznych, więc dumnie wyciągnijcie przed siebie lewą dłoń! 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Międzynarodowy Dzień Osób Leworęcznych pierwszy raz na świecie był obchodzony 13 sierpnia 1992 roku. Dwa lata wcześniej powstała brytyjska organizacja The Left-Handers Club, której członkowie wpadli na pomysł zapoczątkowania tych niezwykłych obchodów. Co roku osoby leworęczne organizują w ekskluzywnej, londyńskiej dzielnicy Soho swój zlot. W tej też dzielnicy przy Brewer Street 57 przez wiele lat działał sklep dla leworęcznych, w którym można było kupić przedmioty codziennego użytku – od nożyczek po otwieracz do puszek i klawiaturę do komputera, aby ułatwić życie tym, którzy różnią się nieco od większości populacji.
Do Polski idea święta dotarła w 2006 roku i, chociaż została dobrze przyjęta, mamy nadzieję, że stanie się jeszcze bardziej popularna.
Na szczęście minął już czas, gdy nauczycielki w szkołach biły linijką po rękach te dzieci, które nie pasowały do praworęcznej większości. Coraz rzadziej też możemy usłyszeć obraźliwe słowo mańkut. Podejście do leworęczności powoli się zmienia, już nie określamy jej jako zaburzenia. Czym więc właściwie jest? Na pewno nie wadą – to po prostu dowód, zresztą nie jedyny, a tylko najbardziej rzucający się w oczy, na to, że u osoby leworęcznej dominuje prawa półkula mózgu. Jest więc jedynie drogą, jaką wybrał organizm, ale nie chorobą czy zaburzeniami w rozwoju. Leworęczni są największą mniejszością na świecie – stanowią 10% całej populacji na Ziemi. Jest to zapewne powód, dla którego reszta społeczeństwa zmówiła się, że trzeba ich naprawiać, przestawić na prawą stronę. Nic bardziej błędnego! Zostawmy naszych kochanych mańkutów w spokoju, bo mają się świetnie, a ich mózgi pracują bez zarzutu.

brain

A teraz garść, lewa oczywiście, ciekawostek. Jeśli jesteście leworęczni to jest spore prawdopodobieństwo, że mamy w momencie Waszych narodzin były po czterdziestce – rodząca czterdziestolatka ma o 130% więcej szans na leworęcznego bobasa niż dwudziestoletnia kobieta. Wśród której płci jest Was więcej? Panowie wygrywają w tej konkurencji – ciekawostka w ciekawostce, jedna czwarta astronautów z programu Apollo była kosmicznymi mańkutami. Znacie przykłady leworęcznych celebrytów i postaci historycznych? Jest ich mnóstwo: Jimmy Hendrix, Pablo Picasso, Leonardo da Vinci, Barack Obama i kolejny wielki wódz Napoleon Bonaparte.

image (4)

Zdjęcia pochodzą z :

http://commons.wikimedia.org

http://morguefile.com/

Wyjątkowi w Formule – początek sezonu!

Stajnia Wyjątkowego Prezentu wypuściła swój nowy team, w którym znaleźli się sami ostrzy zawodnicy. Amelia, Paweł i Michał pokazali na, co ich stać na wyścigowym torze. Mercedes i Mclaren muszą liczyć się z nową konkurencją. Nie przegapcie kolejnych kwalifikacji. To będzie rozpędzone widowisko!

image (1)

Miniona sobota zapisała się złotymi zgłoskami w historii rajdów. Najszybsi z najszybszych, najodważniejsi z odważnych, czyli Amelia, Michał i Paweł rzucili wyzwanie osiągającemu prędkość 210 km/h samochodowi Formuły 3. Stanęli z nim oko w oko na torze wyścigowym o długości około 1 km pod Kielcami. Przez 4 okrążenia udowodnili, że potrafią wejść w zakręt równie widowiskowo jak profesjonalni kierowcy. Razem z nimi ścigali się farciarze, którzy dostali od swoich najbliższych w prezencie przejażdżkę bolidem i uczciwie stwierdzamy, że nie pozostawali w tyle.

image (15)image (13)

Kierowcy rajdowi kojarzą Wam się wyłącznie z filmem „Wyścig” Rona Howarda o Jamesie Huncie i Nikim Laudzie? Błąd! Polacy parę razy pokazali, że mają coś do powiedzenia w rywalizacji na torze. Najstarszym rajdem samochodowym na świecie, obok tego odbywającego się w Monte Carlo, jest Rajd Polski. Jego pierwsza edycja była w 1921 r. i odbywał się każdego roku z przerwami podczas kryzysu gospodarczego w latach 30 i II Wojny Światowej. Wyścig przywrócono w 1947 r., jego fanem i patronem był Bolesław Bierut, ale rajd nie zyskał przychylności władz komunistycznych, zapewne jako typowy przykład zachodniej i imperialistycznej rozrywki. Dopiero w drugiej połowie lat 50 polscy i zagraniczni kierowcy mogli znowu ścigać się na trasach w okolicy Krakowa. Samochodowe zawody odbywają się oczywiście do dziś, są organizowane przez Polski Związek Motorowy, a trasa przebiega w pobliżu Mikołajek, Giżycka i Orzysza. Możemy być z tego podwójnie dumni, ponieważ najwięcej zwycięstw w Rajdzie Polski ma na koncie,jak mogłoby być inaczej, Polak – Sobiesław Zasada. Wygrał w 1964, 1967, 1969 i 1971 roku, a warto dodać, że odnosił zwycięstwa w także w zawodach poza naszym krajem – trzykrotnie zdobył złoty medal w mistrzostwach Europy.

image (14)image (2)

Musicie uwierzyć nam na słowo, bo chociaż zdjęcia są grzeczne to na mecie czekała na naszych rajdowych kierowców butelka schłodzonego szampana, piękne fanki i przystojni fani – to dla Amelii.  Pozdrowienia z podium!

Sięgnij po gwiazdkę z nieba!

Jutro po zachodzie słońca będziemy mogli podziwiać na niebie spadające gwiazdy. W nocy z 12 na 13 sierpnia przypada szczyt roju Perseidów. W każdym miejscu świata jedyne, co będziecie musieli zrobić, żeby podziwiać niezwykłe zjawisko astronomiczne to spojrzeć w górę. A potem szybko pomyśleć życzenie.

image (11)

Perseidy to rój meteorów, którego orbita każdego roku przecina się z ziemską w dniach między 17 lipca i 24 sierpnia, a w 2014 r. jego szczyt przypada właśnie na noc z 12 na 13 sierpnia. Swoją nazwę zawdzięcza temu, że jego radiant – miejsce, z którego gwiazdy „spadają” – znajduje się w gwiazdozbiorze nazwanym na cześć mitycznego Perseusza, chociaż przemieszcza się ponadto przez konstelacje Kasjopei i Żyrafy. Perseidy są tak naprawdę drobinkami kosmicznej materii z ogona komety Swifta/Tuttle’a, w orbicie ziemskiej pojawiającej się raz na 133 lata. Podczas jej corocznego okrążania Słońca, wpadają one do ziemskiej atmosfery i ulegają w niej spaleniu, czego efektem jest niesamowite dla wszystkich astronomów nocne widowisko.

2 Rainbows, dreamy

Szykujcie się na zarwanie nocki – pora, gdy perseidy będą najlepiej widoczne, przypada między godzinami 1 a 5 nad ranem. W tym roku warunki obserwacji deszczu spadających gwiazd mogą być trochę gorsze niż w poprzednich latach, a wszystko przez księżyc – jego pełnia pokrywa się ze szczytem roju. Oznacza to dla nas, że na rozjaśnionym przez księżycowe światło niebie trudniej będzie zobaczyć perseidy. Dlaczego jednak nie spędzić tej wyjątkowej, trafiającej się tylko raz w roku, nocy za miastem, gdzie sztuczne światło nie będzie nam dodatkowo przeszkadzało? Oczywiście, jeśli jesteście mieszczuchami, a chcielibyście popatrzeć na spadające gwiazdy, po prostu wyjdźcie przed blok, znajdźcie największy, przez nic niezasłonięty kawałek nieba i bawcie się dobrze! Na początku swojej przygody z amatorską astronomią specjalistyczny sprzęt nie jest Wam potrzebny, bo przy odpowiednich warunkach atmosferycznych wiele jest na niebie obiektów, jakie bez większego trudu mogą obserwować amatorzy. Jeśli zainteresujecie się astronomią na dłużej, warto zainwestować w lornetkę albo teleskop. Dziś i jutro się tym nie martwcie – żeby popatrzeć na perseidy wystarczą Wam chęci i kocyk na trawie.

image

Pamiętacie wszystkie dziwne filmy z lat 80, w których czarne charaktery knuły niecne plany, aby zostać panami Wszechświata? Mamy dla nich kiepską informację: jest facet, który zupełnie legalnie, bo na mocy postanowienia podpisanego przez sąd w Norwegii, został właścicielem Wszechświata z wyłączeniem Układu Słonecznego. I tak, jest to Polak. Mariusz Białek dzieli się swoimi kosmicznymi dobrami z innymi ludźmi. Prowadzona przez niego firma oferuje możliwość kupienia kawałka nieba. Możecie zostać właścicielami, i to z certyfikatem własności, nie tylko gwiazdy, ale również, jeśli tylko pozwala Wam na to grubość portfela, gwiazdozbioru, planety, galaktyki, ciemnej energii i czarnej dziury. Część naukowców uważa te ostatnie, za bramy do innych wymiarów, dzięki którym w przyszłości będziemy mogli podróżować w czasie. Może więc jest to dobra inwestycja?

planet ice

Hollywood walk of food

Pogoda za oknem nie sprzyja opuszczaniu domu, a właściwie nie zachęca nawet do wychodzenia z łóżka. Leniuchujmy więc z klasą gwiazd filmowych -oglądajmy dobre filmy i zajadajmy smaczne jedzenie. Odstawmy jednak popcorn i hity z multipleksów. Wyruszmy w kinematograficzną podróż, która zacznie się w Hollywood, ale jej szlak przebiegnie przez wiele miejsc świata. Kino to w końcu wehikuł magiczny, a więc w drogę. Oto nasze propozycje filmowe, kulinarne i krótkie przypomnienie najjaśniejszych gwiazd dawnego ekranu. 

image (3)

1. Dolce vita Sophii Loren

484px-Sophia_Loren_-_1959

Królowa wszystkich kuchni. Kto jest w stanie oprzeć się włoskiej pizzy i makaronom przyrządzanym na mnóstwo sposobów, podawanych z butelką krwistoczerwonego wina? Popatrzcie na niekwestionowaną gwiazdę kina Sophię Loren, która twierdziła, że wszystko, co widzowie mogą podziwiać na ekranie, zawdzięcza jedzeniu spaghetti. Nie zapominajmy też o ukochanym przez nas deserze z nasączonego amaretto biszkoptu z kremowym serkiem mascarpone, posypanym gorzką czekoladą, czyli tiramisu. We Włoszech tradycyjnie podaje się je jako drugie śniadanie. Międzynarodową karierę zrobiło dopiero podczas II Wojny Światowej, gdy alianccy żołnierze zajrzeli do paczek włoskich kolegów, które ci dostawali z domów i odkryli ten słodki skarb dla reszty świata. Co obejrzeć, podjadając tiramisu? Włoskie kino, podobnie jak jedzenie i kobiety, jest wspaniałe i posiada długą historię. Może zatem coś starszego – „Zaćmienie” Antonioniego albo „Złodziei rowerów” Vittorio de Sici? Wolicie film młodszy od Waszych rodziców? Polecamy „Cinema Paradiso” lub „Malenę” Giuseppe Tornatore.

2. I Bóg stworzył croissanta

image (2)

Zalotna Birigitte Bardot, z efektowny tapirem i w obcisłych spodniach, na pewno co rano jadła maślane rogaliki. Mają mnóstwo kalorii, ale o poranku pachnie nimi cały Paryż i, wierzcie nam, to słodki zapach. Francuzi jedzą trzy razy dziennie. Pierwszym posiłkiem jest śniadanie – kawa z croissantem właśnie lub kawałkiem bagietki. Obiad to danie główne i deser, ale to kolacja jest głównym posiłkiem dnia. Składają się na nią trzy dania oraz dodatkowo sery i sałatki. Nasza francuska propozycja to łosoś w cieście francuskim. Ryby są w końcu zdrowie, a gotowe ciasto można dziś kupić w każdym sklepie. Łatwe i smaczne, a jeśli efektem będzie figura Bardotki to my biegniemy do kuchni. Włączcie do tego słynne „Do utraty tchu” Jeana-Luca Godarda albo wspomniane „I Bóg stworzył kobietę”. Voila!

3. Filmowy sznycel

image (1)

 

To może teraz zajrzymy do sąsiadów? Niemcy to nie tylko piwo, ale też znakomita kuchnia, która Polakom powinna smakować, bo dużo w niej sycących, mięsnych potraw. Doskonałym przykładem jest pieczony po bawarsku schab z plackami ziemniaczanymi. Podany ze spienionym piwkiem z dodatkiem strudla z jabłkami na deser. Prawdziwa bawarska wyżerka! Do przyjemności ciała dołączcie i te duchowe, bo z niemieckim kinem warto się zapoznać. Na zdjęciu powyżej berlińska aktorka, która zrobiła zawrotną karierę w Hollywood – Marlena Dietrich, szokowała filmowy światek, nosząc jako jedna z pierwszych spodnie, a wraz z Josephem von Sternebrgiem stworzyła słynny film „Błękitny anioł”. Jeśli wolicie coś współczesnego, polecamy dzieła Ulricha Seidla: „Raj:miłość” czy „Import/Export” lub oscarowe „Życie na podsłuchu”. Kawał solidnego kina.

4. Amerykański sen kowbojki

image

Czy tę panią trzeba komuś przedstawiać? Jeśli nie widzieliście dotąd boskiej MM na ekranie, koniecznie obejrzyjcie „Słomianego wdowca” i „Mężczyźni wolą blondynki”. Zdjęcie powyżej odzwierciedla naszym zdaniem amerykańskiego ducha, który przenika jedzenie, ludzi i ich kino. Burgery kojarzą Wam się tylko ze wstrętnymi fast foodami? Błąd! Zrobione z dobrej jakości wołowiny, w ciemnej chrupiącej bułce i z dużą ilością sałaty, pomidorów i ogórków mogą być pełnowartościowym posiłkiem. Sos też możecie zrobić, a nie kupować gotowy w sklepie. Zmieszajcie oliwę, sos Worcestershire, ocet winny i przyprawy, a potem zajadajcie. Do tego podajcie czarny film ze złotej ery Hollywood – „Wielki sen” z Bogartem, legendarnego „Obywatela Kane’a Wellesa albo western „Dyliżans” z Johnem Waynem. Well done!

5. Żydowscy imigranci podbijają filmowy przemysł

Lauren_bacall_promo_photoSkoro już wymieniliśmy Humphreya Bogarta to wypada wspomnieć o jego żonie – Lauren Bacall. Byli szczęśliwym i twórczym małżeństwem, zagrali razem w „Wielkim śnie”, „Koralowej wyspie” i „Mrocznym przejściu”. Rodzice Lauren byli żydowskimi imigrantami z Polski i jak wielu ich rodaków podążyli do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu lepszego życia, zawożąc całe bogactwo swojej kuchni. Wiecie czym jest kugiel? To do dziś popularna w południowej Polsce żydowska potrawa: starte ziemniaki zapieczone z tłustym mięsem i przyprawami. Ciężka i kaloryczna, ale jaka smakowita! Oglądaliście już „Dawno temu w Ameryce” Sergio Leone? Jeśli nie – koniecznie musicie to nadrobić, bo to zrealizowane z epickim rozmachem kino o żydowskich gangsterach. A rolę główną gra Robert de Niro, który ma, co zabawne, włoskie korzenie.

6. Smak jesiennej sajry

japonskaNa zdjęciu możemy podziwiać piękną Akiko Futabę. Postanowiliśmy wspomnieć o japońskim kinie i jedzeniu, bo pierwsze jest znakomite, a drugie bardzo w Polsce popularne i równie dobre. Najbardziej znane jest chyba sushi. Roladki z ryb i ryżu, podawane z ostrym wasabi, owocami morza, wodorostami nori i jajkami. Są tacy, którzy uznają je za pokarm snobistycznych japiszonów, ale my doceniamy jego niebanalny smak i piękny sposób podania. Japońskie kino jest dla Was równie egzotyczne, co jedzenie? Radzimy zacząć od klasyków, jak „Tron we krwi” Kurosawy i zapoznać się z twórczością Yasujiro Ozu, który wyreżyserował między innymi „Smak jesiennej sajry”.

7. Dobre, bo polskie!

PolaNegri(closeup)Zrobiło się bardzo międzynarodowo, wróćmy więc na polskie podwórko. Pani powyżej to Pola Negri, czyli urodzona w Lipnie Apolonia Chałupiec – gwiazda kina niemego prosto z Polski. Nasza kuchnia też powoli przestaje być kojarzona wyłącznie ze schabowym, swoją drogą bardzo smacznym, a staje się coraz bardziej popularna w Europie i na świecie. My jednak wolimy te być może niezbyt wysublimowane, jednak pyszne potrawy: mielone z ziemniaczkami i mizerią czy zupę pomidorową. Polskie kino jest zdecydowanie bardziej wyszukane i zaznaczyło się w światowej kinematografii. Odświeżcie sobie „Chinatown” i „Dziecko Rosemary” Polańskiego albo obejrzyjcie genialny „Pociąg” Jerzego Kawalerowicza.

Potraktujcie ten artykuł jako inspirację, poznajcie obcą kuchnię i kino! A może o czymś zapomnieliśmy wspomnieć? Napiszcie na naszym facebooku, jakie są Wasze ulubione filmy i dania z całego świata.

Zdjęcia pochodzą z www.commons.wikimedia.org

 

 

Metamorfoza Włosów Dla Niego – czy to możliwe?

Modna fryzura dla mężczyzny, dobry fryzjer w Warszawie – o to zwykle pytają stołeczne internautki, które chcą zmienić coś w wyglądzie swoich partnerów, ale nie do końca wyobrażają sobie efekt końcowy. Dla nich stworzony jest prezent Metamorfoza Włosów Dla Niego.

image (8)

Czy Metamorfoza Włosów jest warta by w nią inwestować? Dwóch nieustraszonych mężczyzn z drużyny WyjątkowyPrezent.pl położyło na szali swoje włosy, by udowodnić, że tak.

 

– Pokażemy niezdecydowanym Paniom, że mężczyźni także są kameleonami i nowa, modna fryzura to dla faceta dobry prezent – powiedzieli.

 

Warto docenić ten akt poświęcenia, gdyż Panowie w ciągu kilku lat wyhodowali włosy imponującej długości. Nie bez znaczenia były tu osobiste zainteresowania.

image (4)

Michał, szef Działu Produktu WyjątkowyPrezent.pl:

– Od czasów młodzieńczych lubiłem motocykle i ciężką muzykę. Te pasje pozostaną ze mną na zawsze, ale z kitą czas się już pożegnać.

image (7)

Marcin, pracownik Działu Produktu WyjątkowyPrezent.pl:

– Moją pasją jest rycerstwo i rekonstrukcje historyczne. Długie włosy pasują do miecza i zbroi, ale  są niepraktyczne. Zresztą, nie długość włosów decyduje o pozycji w bractwie – śmiał się Marcin.

 

Chłopaki z duszą na ramieniu, ale i pełni oczekiwań przestąpili próg salonu odnowy. Usiedli w fotelach i zaczęło się…

 

Najpierw chwila prawdy: ucięcie kit. Panowie sami byli pod wrażeniem ich długości. Po krótkiej naradzie zdecydowali, że włosy przekażą fundacji, która je sprzeda, a zysk przeznaczy na cele dobroczynne.

image (5)

Nawet po pozbyciu się nadmiaru włosów, na głowie pozostało ich całkiem sporo. Fryzjerzy mieli więc pole do popisu.

 

– Jak metamorfoza, to metamorfoza, wypróbujmy kilka wariantów – stwierdził Michał i z rosnącymi oczami obserwował, jak po kilku minutach podcinania, z lustra wyłania się… Kudłaty ze Scooby-Doo. – Gdyby nie broda, sam bym siebie nie poznał – żartował Michał. – Nie mam nic do Shaggy’ego, ale to nie mój klimat. Jedziemy dalej!

 

Tymczasem Marcinowi zaserwowano mocno asymetryczną fryzurę: z lewej strony twarzy fryzjer podgolił włosy do kilku centymetrów, z prawej pozostawił swoisty wachlarz wydłużający się ku przodowi aż do klatki piersiowej i zasłaniający połowę oblicza.

image (6)

– Iście glamrockowy „imidż”. Brakuje tylko skóry i gitary – stwierdził Marcin, prywatnie lider i wokalista zespołu muzyki dawnej. Nie ma się więc co dziwić, że dodał… – … To nie mój klimat. Jedziemy dalej!

 

Kolejne mycie, podcinanie, suszenie, modelowanie. Tym razem fryzjerzy podeszli do tematu na serio i efekt wzbudził w chłopakach spore zaciekawienie. Michał, z racji pociągłej twarzy, prezentował się odtąd z bardzo krótko podgolonymi bokami i górą zaczesaną do tyłu, która dodawała mu kilku centymetrów, do tych 193, które już miał. Marcin z kolei zyskał bardziej młodzieżowy look, kontrolowany nieład artystyczny na głowie.

 

– Wszystko ok, tylko teraz musimy się zaprzyjaźnić z kosmetykami modelującymi do włosów – uśmiechnął się Michał.

– Nie dość, że wyglądamy lepiej, to jest nam dużo chłodniej w kark, a umówmy się, na zewnątrz jest 30 stopni – dodał Marcin.

 

Największą nagrodą były jednak miny koleżanek z biura. „Szok, szok, szok! I bomba!” – przyznawały zgodnie. Warto więc? Warto!

image (10)

 

Prezent „Metamorfoza Włosów Dla Niego” jest dostępny na stronie WyjątkowyPrezent.pl w cenie 129 zł.